Newsy! historia grupy itp artykuły, wywiady, relacje płyty i płytki teksty i tlumaczenia zdjęcia, fotografie, widoczki niezbędnik fana fajnie odwiedzić dyskusje, wywody, rozmowy zostaw ślad wyspa, klimaty, przepisy, tradycje my Strona startowa  
 
 

 

Sigur Rós, Berlin, Arena, 20.02.2003
‘Artylilizm’ Najwyższej Gradacji Uczuć

 

setlista
vaka
mílanó
samskeyti
ný batterí
njósnavélin
göng
salka
olsen olsen
viðrar vel til loftárása
hafssól
starálfur
popplagið
 

Nie będę opisywała zbyt wiele szczegółów technicznych, setlistę można znaleźć w necie, itd., myślę, że najistotniejszym elementem koncertu były nasze wrażenia estetyczne, odczucia, które się w nas zespalały, każdy odczuwał podobnie. Czuliśmy się lepszymi.Przed koncertem część naszej shortcutowej ekipy została w autokarze, nota bene stojącym obok pomarańczowego autokaru Sigur Rós, dzięki czemu jej członkowie mieli okazję porozmawiać z Jónsim i uzyskać autografy.   Natalia, która rozmawiała z Jónsim, zrelacjonowała mi, że przepraszał ją kilkakrotnie za to, że nie przyjechali do Polski, w ogóle to zdumiony, wzruszony i zażenowany był tym, iż przybyliśmy na ich koncert z tak daleka (wzruszające to i sympatyczne). Później Ania i Rafał przeprowadzili wywiad z zespołem, którego treść ukaże się niebawem....

 


 

No, hala Areny jest drastycznie brzydka. Masywnie wulgarna. Całe otoczenie również potwornie ordynarne. No, ale zespół dokonał nieprawdopodobnej metamorfozy sceny. Tuż przed koncertem wyświetlono artystyczne klipy Sigur Rós, potem wszedł jakiś niemiecki zespół nieudolnie naśladując muzykę Róży Zwycięstwa. Następnie weszli ONI wraz z długowłosymi skrzypaczkami. Cisi, majestatyczni, skromni...   Początek wzbudził moją pierwszą największą dawkę łez. Druga fala napłynęła kiedy Jónsi poplątaną nieco angielszczyzną zadedykował kolejne utwory tym, którzy przybyli w zeszłym roku na próżno do Berlina, czyli między innymi naszej Dorotce z forum. Blask świec rozpromieniał morze uczuć, od tych najdelikatniejszych powiewów radości, po rozkosz, bunt i krzyk ..........!!!!

 



 

 

Niewątpliwie był to najcudowniejszy koncert na świecie! Teraz wiem dlaczego na okładce Agaetis byrjun widnieje postać aniołka embriona, może nie dlatego tam jest, może to czysty przypadek, ale ja czułam się na tym koncercie jak w łonie matki. Przepełniony tęsknotą głos Jonsiego tulił mnie najczulej jak można sobie wyobrazić..... ta muzyka jest niewinnie liliowo - dziewiczą tęsknotą, bliźniaczą to tej, którą mam w sobie. Tęsknotą za pięknem najczystszym, odkrywającym łagodnie kotary uczuć wyższych.Jónsi musi być niesłychanie wrażliwym człowiekiem,

   skoro wydobył z siebie tak przejmująco ukształtowane partie dźwięków, wypełnione po brzegi miłością. Najszczerszą. Płakałam. W sercu tuliłam napływ tak silnej dawki miłości, spokoju i dobra, co udzielało się ludziom stojącym i siedzącym obok mnie, kiedy byłam pod sceną, patrzyliśmy się na siebie z taką miłością i uśmiechem; ludzie obcy, ale tak pozytywnie nastawieni, ukojeni w błogości atmosfery utworzonej przez Sigur Rós. Miałam ochotę kogoś przytulić mocno do serca i razem z nim płakać, moja dusza łkała....

 


 

 

Sigur Rós zrobili na mnie ogromne wrażenie, kiedy niespełna półtora roku temu usłyszałam Agaetis byrjun, dzięki Czarkowi (Górkowi), co między innymi stało się przyczynkiem wyjazdu shortcutów na tenże koncert. Potem kolejne płyty, epki czy koncerty. Wiedziałam od fanów Róży z Norwegii i innych krajów, że koncerty tego zespołu są cudowne, ale dopiero, kiedy sama mogłam przeżyć taki koncert wyzwoliły się we mnie jakieś nieprawdopodobne pokłady spokoju, błogości i miłości. Ten koncert trwa wciąż w mojej świadomości. W każdej komórce mego ciała. Zostałam nasączona tym czarem artyzmu aż po brzegi. Nie sądzę by jakiemukolwiek zespołowi udało się przeskoczyć poprzeczkę postawioną przez Sigur Rós.Bo ten zespół to tylko czterech artystów i trzy skrzypaczki.    Perkujsa, gitarki, klawisze, gitaroskrzypce i głos. Doskonałość, miarowość, łamanie lodów - łamanie nienawiści i wyplenianie jej spokojem prawdy i szczerości, surowości islandzkiej przyrody (tęsknota za słońcem, ciepłem, ciężar lodu, chrupkość śniegu, ostrość form, wycie wilków, kwilenie ptaków, naturalność, świeżość, przezroczystość, niekonwencjonalność...). Nie udało by im się tego wszystkiego osiągnąć, gdyby nie tęsknota za lepszym światem, uczucia, którymi są wypełnieni, które przekazują swoim słuchaczom. „By zacząć sztukę, stworzyć dzieło, potrzeba męki, trudu, pasji, bólu, skargi, żalu, smutku, lęku, grozy, litości” (Wyspiański)... i to jest odpowiedź.

pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników wyprawy


 

Alexcure
fot Chriscure

PS. Przeczytaj anglojęzyczną wersję mojej relacji (+ zdjęcia Rafała Grodka)

Dodaj komentarz do tego artykułu:

(redakcja sigur-ros.art.pl nie odpowiada za treść umieszczonych komentarzy)

 

 

Twoje imię:
Twój komentarz:

 

 

news : zespół : artykuły : dyskografia : teksty : galeria : media : linki : forum : księga gości : Islandia : autorzy

 

design by Lu©2004