News`y! historia grupy itp artykuły, wywiady, relacje płyty i płytki teksty i tlumaczenia zdjęcia, fotografie, widoczki niezbędnik fana fajnie odwiedzić dyskusje, wywody, rozmowy zostaw ślad wyspa, klimaty, przepisy, tradycje my Strona startowa  
   

 

El Mundo, Wywiady, Sigur Rós, październik 2002

 

 

Czy to prawda, że śpiewasz w wyimaginowanym, ‘nadziejnym’ języku?

 

(Jónsi) Kiedy piszę, Georg tworzy podkład na basie, a ja nucę melodię bez słów, jednak brzmi to później jak słowa. Znaczy się, my nie zasiadamy, żeby pisać w języku ‘nadziejnym’, Kraina Nadziei nie istnieje, zatem i język takowy nie istnieje. No ale nazwaliśmy go ‘nadziejnym’ poprzez naszą piosenkę Von (= Nadzieja) i tak już zostało.

 

 

 

Mimo, że nie nadajecie już piosenkom tytułów, kawałki z pierwszego albumu sugerowały całkiem duchową tematykę. Czy taka była wasza intencja?

 

Jeśli odbierasz naszą muzykę jako uduchowioną, to nią jest. Dla nas to trochę skomplikowany temat. Są ludzie, którzy ją tak właśnie interpretują, znowu inni czują się bardzo smutno, no i płaczą. Niektórzy nawet zaczynają się histerycznie śmiać.

 

 

 

Czego poszukujecie tworząc?

 

Nie wiemy. Wszystko, co robimy odbywa się naturalnie, w związku z naszą muzyką nic nie planujemy.

 

 

Co sądzicie o ludziach, którzy uważają was za pretensjonalną kapelę?

 

He, he, cóż.... Tak, niektórzy uważają, że jesteśmy bardzo nudni, no ale inni uważają, że jesteśmy naprawdę dobrzy, obie opcje są dla nas ważne.

 

 

Kiedy stworzyliście zespół, nie staraliście się czasem uciec od wyraźnych wpływów?

 

Wszystko się jakoś zdarza. Nigdy nie zadecydowaliśmy jak będziemy brzmieć, ani też, że będziemy brzmieli jak ten czy tamten zespół.

 

 

Jakich artystów zwykle słuchacie?

 

 

Teraz: Stan Getz, Lionel Hampton i Josephine Baker.

 

 

Nagraliście wasz nowy album w starej sali bilardowej (albo w starym basenie, nie wiem dokładnie o co im może chodzić* przyp. tłumacza) poza obszarem Rejkjawiku. Czy sądzicie, że dobrze jest się odizolować, żeby być bardziej twórczym?

 

Jeśli jesteś osobą kreatywną, nie ważne gdzie jesteś. Jednakże, Islandia stanowi prawdziwe sanktuarium do tworzenia.

(Georg) Właściwie mam zamiar przeprowadzić się do Hiszpanii, do Girony.

 

 

Czy wiecie, że pejzaże Salvadore Dalí’ powstały pod wpływem tego regionu?

 

 

Tak. Prawdopodobnie to zmienia nasz punkt widzenia odnośnie muzyki. Zobaczmy, czy nie staje się bardziej surrealistyczna!

 

 

              Czy nie wydaje się wam to wkurzające, że za każdym razem, kiedy ludzie mówią o Sigur Rós,  wymieniają wszystkie frazesy o krajobrazie skandynawskim, gnomach, elfach itd.?

 

Jesteśmy już trochę zmęczeni, bo wygląda na to, ze te wszystkie te frazesy definiują naszą twórczość. Jest jasne, że kiedy mieszkasz w danym środowisku, to ono na ciebie wpływa, dzieje się to jednak w sposób raczej nieświadomy. Nigdy się przecież nie decydujesz, żeby brzmieć jak jakiś konkretny krajobraz.

 

 

 

W zeszłym roku, kiedy graliście w Hiszpanii, niechcący złamaliście lokalne prawo obyczajowe, ponieważ tam ludzie nie wyobrażają sobie iść na koncert bez możliwości picia czy palenia.

 

Hmm..., to nie dlatego, że uważamy to za złe. Ludzie nas po prostu źle zrozumieli. Sądzimy, że picie czy palenie uniemożliwia skupienie uwagi na naszej muzyce. Przeżyliśmy już koncerty, na których czuliśmy się niewygodnie, gdyż dym był naprawdę gęsty. Również widzieliśmy całkowicie pijanych ludzi, którzy nie zwracali na nas uwagi, a co gorsza, nasz styl jest tak cichy, że kiedy ludzie głośno gadają, nie słyszymy samych siebie. Przyjedziemy tam i tak, nie martwcie się, i pozwolimy wam robić co chcecie.

 

 

           Oprócz tego, że wasza muzyka jest spokojna, okazuje się być całkiem psychodeliczna.. Czy polecacie stosowanie narkotyków w celu uzyskania większej satysfakcji z jej odbioru?

 

 

Nie. Nigdy nikomu nie polecimy narkotyków, mimo iż ludzie myślą, że gramy czy tworzymy pod wpływem narkotyków.

 

 

 

Co czujesz, kiedy grasz?

 

(Jónsi) Czuję się otwarty na wszystko.

(Georg, śmiejąc się) Zawsze czekam, żeby coś się wydarzyło, i czasem się zdarza... ktoś mdleje naprzeciw mnie, albo wymiotuje.

 

 

Nie kusi was styl życia gwiazd rock'n'roll’a?

 

 

Nie jesteśmy tego typu ludźmi. Podczas naszego ostatniego tourne, na przykład, zdaliśmy sobie sprawę jak łatwo jest ‘zaopatrzyć się’ w narkotyki. Fakt, upiliśmy się kilka razy na początku, ale nie jest to dobre do polecenia, gdyż szybko się traci energię. Samo granie jest zawsze ciężkie, to wyobraź sobie granie na kacu. Chodzimy teraz spać wcześnie. Czasem napijemy się piwa, to wszystko.

 

 

 

Czy otrzymujecie wiele propozycji seksualnych od fanów?

 

Nigdy. To się nigdy nie zdarza. Zawsze czekamy na fanki, żeby po nas przyszły, ale nic.

 

 

 

Dwie wasze piosenki pojawiły się w Vanilla Sky. Jak ocenicie to doświadczenie?

 

 

Cóż, wcale się nam to nie podobało. Cameron Crowe poprosił o piosenki. On kiedyś pisał dla Rolling Stones i słucha dużo muzyki. Ale okazało się to dziwaczną rzeczą, za bardzo w hollywoodzkim stylu. No, mamy nadzieję, że była to dla nas nauczka (Georg szepce śmiejąc się:” Nie cierpię Toma Cruise”).

 

 

          Wypowiedzieliście się za mp3, jednak ukazała się tylko jedna kopia waszego nowego nagrania do odsłuchania pod kluczem biur waszej hiszpańskiej firmy nagraniowej.

 

 

To prawda. Szczególnie nasza amerykańska firma nalegała. To paranoicy.

 

 

Jaką najdziwniejszą opinię usłyszeliście na temat waszej muzyki?

 

(Jónsi) Kiedy ukazał się nasz pierwszy album, skleciliśmy zespół, i było to wszystko jak marzenie. Puściłem płytę rodzicom i byli osłupieni. Potem moja młodsza siostra Sigurrós (Różyczka Zwycięstwa) zaczęła płakać. Poszedłem do kuchni zrobić kawę, mama weszła za mną i powiedziała: „mmmm, fajna płyta”.

 

tłumaczenie: Alexcure

Dodaj komentarz do tego artykułu:

(redakcja sigur-ros.art.pl nie odpowiada za treść umieszczonych komentarzy)

 

 

Twoje imię:
Twój komentarz:

 

 

news : zespół : artykuły : dyskografia : teksty : galeria : media : linki : forum : księga gości : Islandia : autorzy

 

design by Lu©2004