News`y! historia grupy itp artykuły, wywiady, relacje płyty i płytki teksty i tlumaczenia zdjęcia, fotografie, widoczki niezbędnik fana fajnie odwiedzić dyskusje, wywody, rozmowy zostaw ślad wyspa, klimaty, przepisy, tradycje my Strona startowa

 

 

Gazeta Wyborcza, piątek 7 października 2005
 
Tajemnicza muzyka na Takk
 
Naiwność dziecinnej kołysanki miesza się na tej płycie z powagą i głębią pradawnych podań.
 
Do ich fanów należą Madonna i Brad Pitt. Ich kompozycje pojawiły się w filmach „Vanilla Sky” Camerona Crowe’a i „Mysterious Skin” Gregga Arskiego. Gwyneth Palthrow słuchała ponoć ich utworów podczas porodu. Nic dziwnego, bo jej mąż Chris Martin, lider Coldplay, należy do wielbicieli Islandczyków. Podobnie jak muzycy Radiohead, Dave Ghan oraz słynna rodaczka Björk.


„Takk…” jest czwartą studyjną płytą Sigur Rós. Znakiem firmowym działającego od 11 lat zespołu są instrumentalne kompozycje, raz sączące się wolno, raz gwałtownie wybuchające.


Poprzedni album oznaczony jedynie symbolem „( )” wypełniło osiem kompozycji bez tytułów śpiewanych w wymyślonym języku hopelandic łączącym islandzki z mową elfów. W porównaniu z tamtym dość hermetycznym i surowym dziełem „Takk…” jest bardziej przystępny. Nie ma tu depresyjnych brzmień znanych z poprzednich albumów. To najbardziej radosna płyta w karierze formacji. Wokalista Jón Birgisson znowu śpiewa po islandzku swoim charakterystycznym, czystym, wysokim, niemal kobiecym głosem. Muzyka z nowej płyty jest z pewnością lżejsza niż ta z debiutanckiego „Von”, ale z kolei nie tak przebojowa jak niektóre kompozycje z ich płyty „Agaetis byrjun”.


W promującym album teledysku do singlowego „Glósóli” kilkoro dzieci w ludowych strojach wędruje przez islandzkie pustkowia za chłopcem z bębenkiem. Przemierzają targane wiatrem łąki, niekończące się połacie skał i tchnące siarkowymi oparami źródła, by dotrzeć nad wysoki morski klif. Odbijają się od niego i lecą ponad oceanem. Długie, wolne, ujęcia, intensywne barwy – ten obraz chyba najlepiej ilustruje muzykę Sigur Rós. Naiwność dziecinnej kołysanki miesza się w niej z powagą i głębią pradawnych podań. Baśniowy klimat łamie twardy rytm natury. Ciepły Golfsztrom opływa zmarznięte skaliste brzegi.  Jak w Islandii.


Na tej płycie nie ma potężnej erupcji symfoniczno-metalowego wulkanu, jak w finale „(  )”, „Takk…” gaśnie spokojnie. Cichnie. Niknie jak świat, który spowija mgła. Podobnie bywało w niektórych piosenkach Björk, choćby na „Homogenic”. Ale w muzyce Róży Zwycięstwa – tak bowiem brzmiałaby polska nazwa zespołu – jest jeszcze element ulotnej magii, solidna dawka niezwykłego oniryzmu, ze wszystkie porównania są w ich wypadku nie do końca trafione.


Piękno nagrywanych przez czwórkę młodych Islandczyków jest tak bezpośrednie i wyraziste, że gdyby nie artystyczny kunszt kompozycji, ocierałby się pewnie o kicz. Ich muzyka kryje jednak nieznane uczucia, budzi nowe emocje.


„Takk…” po islandzku znaczy „dziękuje”. Nowa płyta Sigur Rós jest zdecydowanie na Takk.
 

Bartek Dobroch

 

 

Dodaj komentarz do tego artykułu:

(redakcja sigur-ros.art.pl nie odpowiada za treść umieszczonych komentarzy)

 

 

Twoje imię:
Twój komentarz:

 

     

 

news : zespół : artykuły : dyskografia : teksty : galeria : media : linki : forum : księga gości : Islandia : autorzy

 

design by Ludio 2004 - Identyfikacja Wizualna