Wywiad
Morgunblaðið z
Sigur Rós marzec 2001
Kiedy przeszedłem przez drwi studia Sigur
Rós'a
przywitał mnie aromat świeżo ugotowanej zupy jarzynowej.
Ale Jónsi’ego i Kjartan’a, z którymi miałem
przeprowadzić wywiad, nie było nigdzie w okolicy. Główne
wejście przekształca się w dużą otwartą przestrzeń, a ty
nagle spostrzegasz, że stoisz na dnie starego basenu.
Basen nie jest pusty, instrumenty muzyków wypełniają
dno, jakby czekając, aż ich właściciele zanurkują by na
nich zagrać.
Kiedy
rozglądam się wokoło „basenu” widzę duże okno po lewej,
i wejście do pokoju mikserskiego. Widzę w środku jakiś
ruch, to Jónsi stojący przy niskim drewnianym stole z
spryskiwaczem w ręku, podlewający kilka drzewek bonsai,
jego małych przyjaciół którzy tam żyją.
„Oh,
hi” – mówi, gdy w końcu zauważa, że nie jest już jedyną
ludzką istotą w pokoju. „To „. Potem mówi mi, że ma
specjalnego eksperta zajmującego się drzewkami w czasie,
w którym zespół jest w trasie. Na końcu drewnianego
stołu leży książka o tym jak sprawić by te delikatne
istoty czuły się jak najlepiej w mieszkaniu.
„Masz
może ochotę na trochę zupy jarzynowej?” Pyta, śmiejąc
się, Jónsi. Tak, teraz to już pewne, że jestem w domu
Sigur Rós’a. Jónsi zaprowadził mnie do kuchni gdzie
Kjartan i poeta Steindór Andersen prowadzili rozmowę,
gdy tylko Kjartan skończył myć naczynia, trzej
zasiedliśmy przy kuchennym stole, a Steindór przeprosił,
i wyszedł. Stary odtwarzacz kaset grał nagranie Black
Sabbath „We sold our soul to rock’n’roll” w czasie gdy
Jónsi kładł talerze na stole. Włączyłem dyktafon i
spróbowałem zadać moje pytania, w przerwach w jedzeniu
jednej z najlepszych zup jarzynowych, jaką kiedykolwiek
jadłem. Ten zespół jest definitywnie bardzo
utalentowany.
Nowy obiekt zespołu jest niesamowity, jest
marzeniem każdego muzyka. Zaczęliśmy rozmawiać na temat
wyposażenia i tego jak sprawdza się ono w zespole.
Kjartan: "Jakoś to idzie, choć idzie powoli.”
Jónsi: "Mieliśmy pewne problemy na początku."
Kjartan: "To wszystko było ustawione w bardzo krótkim
okresie czasu, dlatego mięliśmy pewne dziwne
problemy."
Jónsi: "Ekipa, którą wynajęliśmy, by zainstalowała to
wszystko, była z zagranicy i musiała odjechać
zanim ukończono całe prace, stąd część rzeczy musieliśmy
dokończyć sami."
Kjartan: „Zrobiliśmy dziurę w dachu, a gigantyczny dźwig
opuścił stół w dwóch częściach”.
Kiedy
wpadliście na pomysł by kupić własne studio?
Kjartan: „To zawsze był nasz cel”
Jónsi:
„Zamiast płacić jakiemuś studiu dużej sumy pieniędzy,
pomyśleliśmy, że będzie lepiej kupić nasze własne,
którego moglibyśmy użyć w przyszłości. Spędzamy w studiu
dużo czasu. Potrzebujemy czasu, nie możemy pracować
według jakichś ograniczeń, była to więc oczywista
decyzja”
Czy kupiliście dom na
studio tutaj w Mosfellsbær [Małe miasto 15 minut jazdy
od centrum Reykiawiku] by być w waszym mieście?
Jónsi:
„Nie, tylko po to by wydostać się z Reykjaviku.
Moglibyśmy pójść gdziekolwiek. Tutaj mamy
spokój i cisze. Myśleliśmy tym miejscu już od pewnego
czasu – zawsze wzbudzało w nas pozytywne
uczucia. Poza tym, nikt nie wpada tutaj tak po prostu
Mosfellsbær jest „daleko w polu”.
Kjartan: „Podróż z Reykiawiku do Mosfellsbær jest długa,
zaś do Reykiawiku z Mosfellsbær jest krótka”
Czy myśleliście o
wypożyczeniu studia, w czasie gdy go nie używacie?
Kjartan: „Ponieważ często podróżujemy, i będziemy
podróżować poza Islandię w przyszłości, było
by głupim trzymać studio zamknięte przez ten czas.
Chcemy dać zespołom, które lubimy, szanse
użycia tego studia gdy nas nie ma. Oczywiście za darmo.
Czy nie martwicie się, że zatracicie się w
dążeniu do perfekcji, szczególnie teraz, gdy macie ku
temu warunki?
Jónsi:
„Już teraz jesteśmy uważani za perfekcjonistów, ale
stworzyliśmy ten singiel [ który nagrali razem z
Steindórem Andersenem] w 3 dni, co było bardzo
niepodobne do nas. Nauczyliśmy się [!] wyluzować i
po prostu pozwolić aby wszystko toczyło się swoją
własną drogą”
[Singiel, o którym mowa w pytaniu będzie w sprzedaży w
limitowanej edycji w trakcie turne po Europie]
Kjartan: „Zazwyczaj wiemy kiedy przestać, ale często
jest tak, że jeden ciągle i ciągle nad czymś
pracuje, aż wszystko zapętlą się w kręgu nonsensu. Jeśli
odczucie jest pozytywne, wtedy jest
pozytywnie.”
Jónsi:
„Wiele zespołów pisze około 50 piosenek, by potem wybrać
10 z nich na swój album. My nigdy nie pracowaliśmy w ten
sposób, i tylko raz zdarzyło się, że napisaną przez nas
piosenkę nie umieściliśmy na albumie. Zawsze stawiamy
sobie jakiś cel i osiągamy go, nigdy nie
robiliśmy mixów tej samej piosenki czy czegokolwiek tym
stylu.”
Kjartan: „Dźwięk jest zawsze ważny, ale nie jest on
najważniejszy, jeśli nagranie ma swoją osobowość,
to jest ważniejsze. Jeśli lubisz to co słyszysz - to
jest to.
Jónsi:
„Przykładem jest bardzo dobra współpraca z Ken’em
Thomasem. On jest niezwykle dokładny. Żadnej obsesji
na punkcie akustyki, często śmiejemy się z takich
rzeczy, kiedy jesteśmy w trakcie nagrania.
Kjartan: „Kiedy ten jegomość ze Szkocji pracował z
Svala’ą Björgvins
w Syrland [jedno z lepszych studiów w Reykjaviku]
przesunął stół mikserski o 2 cale by poprawić akustykę…
Myślicie, że zespoły z Islandii przejmują się zbyt
bardzo tymi sprawami?
Kjartan: „Nie sądzę, żeby Islandzkie grupy mogły sobie
pozwolić by być takimi, muszą
nagrywać szybko, by wykorzystać drogi czas nagraniowy”.
Co
jest największą korzyścią z posiadania własnego studia
nagraniowego?
Jónsi:
„Mamy znakomite miejsce, pełne spokoju. Możemy zostawić
nasze instrumenty podłączone i powrócić do
nich, a one będą leżały dokładnie tak jak je
zostawiliśmy. Pozwala nam to także wykonać nasze
plany na przyszłość.”
Kiedy
będziecie pracować nad nowym albumem?
Jónsi:
„Chcemy zacząć nagrania kiedy wrócimy do domu po trasie
koncertowej, w środku maja. Napisaliśmy garść
piosenek, ale nic poza tym.
A
jaki on będzie?
Kjartan [ironicznie..:-)]: „Będzie identyczny jak
ostatni album, który dobrze się sprzedał.”
Moja
zupa jarzynowa się już skończyła, podobnie jak lista
moich pytań. Podziękowałem chłopakom za gościnność,
życzyłem wszystkiego najlepszego podczas trasy
koncertowej i skierowałem się w kierunku zimna, by
rozpocząć „długą podróż” z powrotem do Reykiawiku
rozmawiał:
Birgir
Örn
Steinarsson.
Tłumaczenie
Robert "Atomicus"
Łabuś