Wywiad Sánd – wrzesień 2002
Skończyliście nagrywać nowy album, wokół którego narosły spore oczekiwania. Czy wpłynęły one w jakiś sposób na tworzenie płyty?
Jonsi: Nie, mamy tylko swoje własne. Pragnęliśmy tylko, by album ukazał się w tym roku. Nigdy nie myślimy w ten sposób; nie zważamy na oczekiwania innych. Wydaliśmy ostatnim razem dobrą płytę; tym razem postaraliśmy się jeszcze bardziej.
Kjartan: Po ukończeniu Agaetis Byrjun, nie myśleliśmy więcej o nim. Po prostu zaczęliśmy tworzyć nową rzecz.
Ulubione utwory na nowej płycie?
Kjartan: To się często zmienia. Teraz moim ulubionym jest numer 5.
Jonsi: Nie powiem niczego takiego. Słuchaliśmy tego albumu tak wiele razy, że naprawdę nie potrafimy stwierdzić, który utwór jest najlepszy. Jesteśmy jeszcze zbyt w niego zaangażowani
Macie jakieś robocze tytuły?
Kjartan: Jasne.
Są tajemnicą?
Jonsi: To nie ma tak naprawdę znaczenia i służy jedynie zespołowi. To jest nawet zabawne; patrzenie na zmieszanych ludzi, kiedy słyszą, że piosenki mają tak być nazwane. Oczywiście, mamy własne nazwy dla utworów, ale interpretujemy je w inny sposób niż na przykład zrobiłbyś to ty, rozumiesz o co mi chodzi?
Tak, ale naprawdę mnie to interesuje. Jonsi, śpiewasz w ‘nadziejnym’?
Jonsi: To jest jakaś zabawna dziennikarska obsesja, na którą zapadli również nasi fani. Na naszym pierwszym albumie "Von" [nadzieja] po prostu coś spontanicznie paplałem. Mieliśmy niezły ubaw, nazwaliśmy ten bełkot ‘nadziejnym’. Może to nawet jest jakiś język, kto wie? Myślę, że każdy może go interpretować na swój własny sposób. ‘Nadziejny’ to zabawny pomysł, być może przejmą go kiedyś Islandczycy..?
Czy ( ) i Agaetis Byrjun mają jakieś cechy podobieństwa?
Jonsi: Prawdę powiedziawszy, nie wiem za bardzo, ciężko jest nam stawiać takie sądy. Dla muzyków zawsze jest trudną rzeczą, odkrywać takie zależności. Przede wszystkim słuchacze powinni to ocenić. Naprawdę ciężko powiedzieć. Zapewne mamy do nich podobny stosunek. Ten album jest prawie w całości nagrywany na żywo, jakbyśmy grali na koncercie, w przeciwieństwie do Agaetis Byrjun, który jest albumem studyjnym.
Kjartan: Myślę, że utwory na tym albumie są mocniejsze, bardziej osobiste. Doskonale sobie dają radę bez porównań.
A więc nie ma żadnych słów. Nie sądzicie, że to trochę niewygodne?
Jonsi: Nie, absolutnie. Książeczka dołączona do płyty jest pusta, więc ludzie mogą ją zapisać własnymi interpretacjami. To swego rodzaju eksperyment. Każdy ma swoją opinię. Gdy ludzie kupują płytę, jest ona wciąż jakby niedokończona i muszą dopełnić ją sami. Nie ma tam piosenkarza opowiadającego historie, za to jest soundtrack stworzony pod życie każdego człowieka. Ich własne przeżycia dopełniają resztę.
Czy z kimś współpracowaliście tworząc ten album?
Kjartan: Tak, z ‘Aminą’ - kwartetem smyczkowym. Zaaranżował i wykonał partie smyczkowe.
Jonsi: Prosto i ładnie. Teraz pracujemy z tym kwartetem, ale na ostatnim albumie wkomponowywaliśmy gotowe partie. Teraz jest dużo łatwiej. Zabraliśmy dziewczynom [z kwartetu] nuty i pozwoliliśmy grać muzykę prosto z serca. Wyszło o wiele lepiej, bardziej szczerze, chociaż zabrało to wiele czasu.
Jakbyście opisali album w dwóch słowach?
Jonsi: Dwie części. Tak naprawdę przesłanie jest poza płytą. Album jest zatytułowany '( )', czyli parą pustych nawiasów. Dopiero słuchacz wypełnia je treścią. Również sam album jest podzielony na dwie części. Pierwsze cztery utwory są bardzo lekkie, uskrzydlające. Potem jest półminutowa chwila ciszy i następne 4 utwory okazują się być dużo mocniejsze, dramatyczne, bardziej oddziałują na emocje.
Czy macie czas i interesujecie się w ogóle muzyką islandzką?
Jonsi: Jasne, staramy się. Jednak gdy się jest zagranicą przez długi czas, to wypada się z rytmu.
Co z islandzkiej muzyki lubicie najbardziej?
Jonsi: Niestety, nie bardzo ją w ogóle lubię, tylko czasem, jak pojawi się coś dobrego. Przepadamy za Siggi Armannem [zrobił wersje country Flugufrelsarinn]. Múm jest świetny, Bent i 7Berg są naprawdę dobrymi raperami. Lokbrá jest dobrym zespołem. Powinno się być obiektywnym jeśli chodzi o muzykę z Islandii, ale ja generalnie jestem dość krytyczny wobec każdej muzyki.
Kjartan: Myślę, że na pogrzebach jest sympatycznie, ale to subiektywna ocena.
Jonsi: Jego siostra gra na pogrzebach. Teraz przeżywa renesans! Żartuję oczywiście.
Kjrtan: Ostatnio nie zajmowałem się za bardzo rodzimą muzyką. Szkoda, ale po prostu nie miałem czasu. Wiele się ciągle dzieje i przegapiam takie rzeczy
Co Sigur Ros zamierza robić w tym roku?
Jonsi: W październiku i listopadzie wyruszamy na trasę.
Gdzie będziecie grać?
Jonsi: W październiku Europa, a w listopadzie Ameryka i może Japonia. Jesteśmy bardzo zajęci przygotowaniami, mamy jeszcze wiele do zrobienia.
Lubicie trasy koncertowe?
Jonsi: Pewnie. Tylko trochę czasu zajmuje, by nauczyć się, jak to dobrze robić, bo takie koncertowanie nie jest proste. To nie jest tak, jak ludzie sobie wyobrażają, że sobie podróżujemy i imprezujemy cały czas. To jest kawał ciężkiej roboty.
Kjartan: Oczywiście, można cały czas balangować, ale wtedy cała reszta zanika.
Jonsi: Trzeba się tego nauczyć, bo nagle masz mało prywatności. Nie jest łatwo budzić się co rano w nowym, obcym mieście.
Kjartan: I ciągle te same 10 osób w autobusie przez cały czas. Ciężko jest.
Planujecie koncert w Islandii?
Kjratan: Mamy na taki nadzieję.
Jonsi: Jednak nie mamy zbyt wiele czasu, niestety.
Kjartan: Chcielibyśmy dać koncert w listopadzie albo w grudniu. Marzymy o wielkim występie z okazji wydania '( )' w Islandii, ale zobaczymy jeszcze, jak to się potoczy.
Jonsi: Marzy mi się bożonarodzeniowy koncert, ale takie plany nie zawsze się ziszczają, szczególnie, gdy jesteśmy tak zajęci. Zobaczymy, jak to będzie.
Czy ‘Óðin's raven magic’ zostanie wydany?
Jonsi: Chcemy to w końcu wydać, ale jeszcze musimy go przesłuchać. Nagranie poszło dobrze, ale trzeba się jeszcze z tym przespać, pomyśleć trochę. Myślę, że będzie niezłe.
Macie może dla nas jakieś ciekawe opowieści, anegdoty, na przykład z tras koncertowych
Kjartan: Utknąłem kiedyś na stacji benzynowej w Holandii. Jako jedyny w autokarze nie spałem, a zachciało mi się siusiu, więc zatrzymaliśmy się na stacji. Gdy wróciłem z toalety, autobusu nie było, Stałem jak wryty, bosy i zupełnie opuszczony gdzieś na stacji benzynowej w Holandii. Ostatecznie wszystko dobrze się skończyło.
Jonsi: Śmiesznie też było, gdy podarowaliśmy pewnemu dziennikarzowi demo naszego nowego albumu na zwykłej kasecie magnetofonowej, a to dlatego, że nasza wytwórnia ma bzika na punkcie przecieków nowych albumów do Internetu. Myśmy się tym nie przejmowali. Choć może powinniśmy wydać nasza muzykę na kasecie?
W tym momencie trzeci członek Sigur Ros plus jedno dziecko podeszli do sceny. Byli to dwuletnia dziewczynka Vaka i jej tata, Orri.
Miksowaliście wasz album w studio Real World Records należącym do Petera Gabriela, jak było?
Jonsi: Fajnie, niezła zmiana atmosfery. Poprosiliśmy Petera Gabriela, by wykonał dla nas chórki. Gdy wyjeżdżaliśmy zjawił się Robert Plant, a teraz chyba jest tam Bjork. Jest to świetne, bardzo przytulne studio.
Mieliście choć trochę czasu na próby?
Jonsi: Nie, nie mieliśmy w ogóle. Ostanie nasze próby odbyły się właśnie podczas miksowania w RWS. Zdecydowaliśmy połączyć nasze siły i napisaliśmy jedną fantastyczną piosenkę. Mamy zamiar odbyć wkrótce kilka prób w pustym teatrze, żeby być w dobrej formie na trasę. Powinno być nieźle.
Czy poprzez popularność i sławę uderzyła wam do głowy woda sodowa?
Kjartan ( ironicznie ): Totalnie!!
Jonsi: Staliśmy się kompletnymi dupkami. Śmieję się, tak naprawdę, to w ogóle się nad tym nie zastanawiamy. Sława to głupota.
Co jest dobre, a co złe w byciu sławnym?
Jonsi: Najgorsze jest to, że ludzie ciągle cię obserwują. Również ogromne oczekiwania. To zabawne, że staliśmy się czymś w rodzaju islandzkiej własności publicznej. Dziwaczne. Cokolwiek zrobimy, pojawia się to w gazetach. Natomiast dobre jest to, że mamy wiele możliwości, możemy robić, co chcemy. Jako zespół mamy to, czego zawsze pragnęliśmy.
Czy istnieją jakieś różnice pomiędzy tworzeniem ‘( )’ a ‘Agaetis Byrjun’?
Jonsi: Szybciej szło nam z ‘Agaetis Byrjun’. Przykład: zrobiliśmy basy i perkusję w jeden weekend. Teraz spędziliśmy więcej czasu nad szukaniem odpowiedniego dźwięku i nastroju. Piosenki się powoli starzały, graliśmy je tyle razy, że było trochę ciężko wpaść w cug nagrywania. Poza tym było całkiem podobnie, prawda?
Kjartan (ziewając): No...
Widzę, że jesteście zmęczeni. Czym byliście przez te ostatnie tygodnie zaabsorbowani?
Jonsi: Wróciliśmy z trasy promocyjnej dookoła świata. Sądzę, ze w dwa tygodnie daliśmy jakieś 160 wywiadów, kompletna paranoja. Jednak po tym wszystkim czułem się naprawdę dobrze, kamień spadł mi z serca. To było jak dwutygodniowa terapia u psychologa. Zdarzył się raz taki jeden śmieszny koleś z Francji, któremu udzielaliśmy wywiadu, podczas gdy on nie rozumiał ani słowa po angielsku i ledwie sobie radził, sklecając jakieś pytanie. Nic o nas nie wiedział i kiedy rozmawialiśmy, on tylko kiwał głową. Wiedzieliśmy już, że nie ma zielonego pojęcia, o co nam chodzi, chociaż staraliśmy się tłumaczyć wszystko jak najprościej. Naprawdę zabawny wywiad.
Wiem, że jesteście domatorami, więc jak to jest z podróżowaniem?
Jonsi: Obecnie uwielbiam podróżować, poznawać nowych ludzi i miejsca. Ale czasami tęskni się za rodziną, przyjaciółmi i chce się po prostu wrócić do domu i oglądać telewizję zamiast chodzić na jakieś afterparty.
Czy tak wyobrażaliście sobie ten biznes?
Jonsi: Muzyczny biznes? Nie jest tak, jak to widzieliśmy na starcie. Na początku było ekscytująco, ryzykownie, ale teraz widać skąpstwo i korupcję. Chodzi tylko o pieniądze ( mówi z niesmakiem ).
Kjartan: Czasem jest nieciekawie.
Jonsi: Jest mnóstwo fałszywych osób. Trzeba znajdować ludzi, których da się polubić i wtedy momentalnie zaczynasz to wszystko dostrzegać. Staramy się otaczać ludźmi naturalnymi i szczerymi.
Czy Sigur Ros jest szczęśliwy?
Jonsi: Jasne, tak myślę.
Kjartan: Nieeeee...
Oriii: Taaaak...
Jonsi: Super szczęśliwy!
Kjratan: Dobra, też tak myślę.
Jonsi: Ostatnio byliśmy strasznie zajęci, zmęczyliśmy się. Zaczynamy już tęsknić za prywatnym życiem. Ale ono nadejdzie, już niedługo.
Orri: Nie możemy narzekać, bo robimy to, co kochamy.
Jonsi: Jasne, dla nas to ogromny przywilej.
Orii: No...
Jonsi: Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tak ogromnej dozy wolności.
Nie musicie ciągnąć czterech fuch naraz, żeby się utrzymać, tak jak robi to większość islandzkich muzyków.
Kjartan: Nie i to jest fantastyczne.
Jonsi: Sigur Ros i tak jest czterema pracami w jednym. Jest to oczywiście bardziej satysfakcjonująca robota niż jakaś zwykła harówa, bo pracujemy nad czymś, co naprawdę jest bliskie naszym sercom.
Tłumaczenie z sigur-ros.co.uk kkasia, korekta Paweł Bryndal
news : zespół : artykuły : dyskografia : teksty : galeria : media : linki : forum : księga gości : Islandia : autorzy
design by Ludio 2004 - Identyfikacja Wizualna