News`y! historia grupy itp artykuły, wywiady, relacje płyty i płytki teksty i tlumaczenia zdjęcia, fotografie, widoczki niezbędnik fana fajnie odwiedzić dyskusje, wywody, rozmowy zostaw ślad wyspa, klimaty, przepisy, tradycje my Strona startowa

 

 

Wywiad Strony Oficjalnej z SR

 

Byliście ostatnio w Hollywood na premierze filmu Vanilla Sky. Jak było?

Orri: Było całkiem fajnie, to tak jak chodzenie do kina - poza tym, że było mnóstwo gwiazd.

 

Co myślicie o filmie?

Georg: Jest całkiem dobry. Muszę go jednak obejrzeć jeszcze raz, nie pamiętam wszystkiego zbyt dobrze.

 

Jesteście zadowoleni z tego, w jaki sposób muzyka została w nim użyta?

Georg: Tak, chyba było w porządku. Chociaż nie wydaje mi się, żeby Svefn-g-englar zostało użyte zbyt dobrze, nie wiem właściwie co ta piosenka tam robiła. To było trochę dziwne. Ale za to Njósnavélin dobrze wypadło w końcowej scenie.

 

Mniej więcej w czasie, kiedy film miał swoją premierę, zagraliście Njósnavélin w amerykańskim talk show 'Craig Killborn' i wiele osób było zawiedzionych faktem, że piosenka została ucięta, skrócono ją z 8 do 5 minut. Jak do tego doszło?

Georg: Też byliśmy zawiedzeni, nie wiedzieliśmy, że piosenka zostanie w taki sposób ucięta. W przeciwnym wypadku moglibyśmy ją jakoś sami wcześniej zakończyć.

 

Więc nie jesteście zbyt zainteresowani ponownym występowaniem w amerykańskich talk show?

Georg: Nie, to nie jest nasze największe marzenie. Nie mielibyśmy raczej nic przeciwko występowaniu w brytyjskim programie, takim jak Jools Holland.

 

Co najbardziej wam się podoba w byciu zespołem?

Georg: Nie wiem...

Orri: Zawsze lubimy robić coś nowego. Po prostu coś tworzyć. Granie koncertów może być świetne, ale czasem tak nie jest.

Georg: Wydaje mi się, że najlepszą rzeczą w byciu zespołem jest bycie zespołem.

 

Czy kiedyś zdarzyło się tak, że chcieliście po prostu zapomnieć o robieniu muzyki i robić coś kompletnie innego?

Georg: Nie.

 

Jak wam się wydaje, co byście dzisiaj robili, gdybyście nie byli muzykami?

Orri: Prawdopodobnie bylibyśmy ciągle w szkole, studiując coś...

 

Jaka jest największa różnica pomiędzy Sigur Rós dzisiaj, a Sigur Rós 5 lat temu?

Georg: Myślę, że teraz mniej ćwiczymy i piszemy mniej utworów.

 

Kiedy więc piszecie nowy materiał?

Orri: Ostatnio musieliśmy pisać dużo materiału w czasie tras koncertowych.

Georg: Nie mamy zbyt wielu okazji do pisania nowego materiału poza próbami nagłośnienia itp. Ostatnio nie mamy tak dużo czasu na pisanie nowych rzeczy jak kiedyś. To trochę trudne.

 

A jak wam minęła ostatnia trasa?

Orri: Było naprawdę ciężko, większość czasu spędzaliśmy siedząc w autobusie, jeżdżąc przez całą Amerykę. Przyjemnie było zobaczyć tak dużo, ale wolałbym podróżować w innych warunkach.

Georg: Tak, było ciężko, bo musieliśmy zagrać bardzo dużo koncertów w bardzo krótkim czasie. Zagraliśmy 12 koncertów w Ameryce w dwa tygodnie, a odległości pomiędzy niektórymi miastami były ogromne. Raz musieliśmy przejechać 1400 mil w półtora dnia, z Filadelfii do Vancouver, co jest po prostu śmieszne. Myślę, że najbardziej pamiętną rzeczą z tej trasy jest to, że była taka nudna. (śmiech)

Orri: Nic się nie działo. Poza tym, że w Toronto kupiliśmy skrzydła, to było zabawne. (śmiech) Poza tym to był całkiem dobry koncert.

Georg: Tak, w Kanadzie się fajnie gra.

 

Jak podobało wam się granie w Stanach Zjednoczonych w porównaniu do innych krajów? Jaka tam była atmosfera?

Orri: W porządku, chyba.

Georg: To zależy od miasta. To taki duży kraj.

 

Przez ostatnich kilka lat graliście w niezliczonych miastach na całym świecie. Z jakich koncertów z ostatnich dwóch tras byliście najbardziej zadowoleni?

Orri: Bardzo spodobała mi się Irlandia, kiedy graliśmy w Belfast i w Dublinie. Japonia również. To niezwykły kraj.

Georg: Myślę, że Dublin to najwspanialsze miejsce w jakim graliśmy.

Orri: Tak, zdecydowanie. Atmosfera tam jest naprawdę świetna.

Georg: Wszystkie nasze koncerty tam były dobre.

Orri: Kolonia i San Francisco też były całkiem dobre.

 

Wielu ludzi przysyła do nas e-maile z pytaniami kiedy przyjedziecie do ich kraju, szczególnie do Australii.

Orri: W tej chwili nic nie planujemy. Ale chcielibyśmy.

Georg; Nie wiem, kiedy to się stanie. Przypuszczam, że wtedy, kiedy będziemy mieli ku temu okazję.

 

Dlaczego podczas ostatniej trasy nie było z wami kwartetu smyczkowego?

Orri: Dziewczyny nie mogły pojechać.

Georg: I tak dobrze jest pograć tylko we czwórkę, jako zespół.

 

Dlaczego zdecydowaliście się napisać muzykę do Hrafnagaldur Óðins (Krucza Magia Odina, 800-letni wiersz islandzki)?

Orri: To po prostu fajny pomysł. To był pomysł Hilmara (Örn Hilmarsson),

 

Jaki będzie ten kawałek?

Georg: Zamierzamy w nim mieć zespół smyczkowy i chór, prawdopodobnie nie będziemy grać jak zespół. Będziemy raczej ogólnie uczestniczyć w utworze. Właściwie to jeszcze do końca nie wiemy, nie skończyliśmy tego jeszcze, to stopniowo się rozwija.

 

Czy pisanie tego kawałka i nagrywanie w tym samym czasie płyty nie jest trudne?

Georg: Tak, to praktycznie niemożliwe.

 

Czy pracujecie teraz nad jakimiś innymi, nie-Sigur Rósowymi projetkami, poza Hrafnagaldur Óðins?

Georg: Właśnie skończyliśmy pisać muzykę do filmu dokumentalnego o Hlemmur (główny dworzec autobusowy w Reykjaviku). To było zabawne, to dobry i oświecający film. Chyba będzie miał swoją premierę na Berlińskim Festiwalu Filmowym.

 

Co myślicie o "post rockowych" zespołach takich jak Godspeed You! Black Emperor czy Mogwai?

Georg: Myślę, że są w porządku.

Orri: Nie jestem zbyt wielkim fanem tych zespołów. Chociaż fajnie jest chodzić na ich koncerty, mają dużo energii.

Georg: Wydaje mi się, że takie zespoły są trochę nierówne, sporo ich muzyki jest naprawdę świetne, ale reszta już nie bardzo. Czasami wydaje mi się, że są tak jakby...

 

Pretensjonalne?

Georg: Tak. Czasami wydaje się, że za bardzo się starają. Ale część z tego jest fajna. Nie mogę jednak powiedzieć, że mam bardzo dużo ich płyt.

 

Czy powiedzielibyście, że wasza muzyka podchodzi pod kategorię "post rocka"? Niektórzy nazywają waszą muzykę "space rockiem", co o tym myślicie?

Georg: (śmiech)Ludzie mogą wysuwać takie wyjaśnienie muzyki jakie tylko chcą. My żadnego nie mamy. Naprawdę nie obchodzi mnie do jakiej kategorii ludzie chcę nas przypisać, to jest zupełnie bez sensu. Nie mogę powiedzieć, że nasza muzyka jest podobna do Godspeed You! Black Emperor czy Mogwai, ale chyba rozumiem dlaczego ludzie chcą tak mówić.

 

Wasz teledysk do "Viðrar Vel Til Loftárása" przyciągnął dużo uwagi, a teraz został nominowany jako najlepszy teledysk do Islandzkich Nagród Muzycznych..

Georg: Naprawdę?

 

Tak, właśnie się dowiedziałem. Skąd przyszedł pomysł na ten teledysk?

Georg: To bardzo stary pomysł. Jeśli dobrze pamiętam, to był pomysł ágústa (poprzedni perkusista).

 

Czy waszym zamierzeniem było zaskoczenie ludzi punktem kulminacyjnym teledysku?

Georg: Nie, ani trochę. To był po prostu pomysł, który dobrze brzmiał, więc to zrobiliśmy.

Orri: To był interesujący zbieg okoliczności - goście, którzy wyreżyserowali teledysk (Stefán i Siggi z Gus Gus) pewnego dnia przyszli do Jónsiego z prawie że identycznym pomysłem na klip, poza tym, że piłkarze byli dorośli.

Georg: Miał to być mecz Anglia - Niemcy, ale pomysł był taki sam. Więc wyglądało to na idealną okazję, żeby po prostu to zrobić. W pewnym sensie zrobiliśmy to według naszego pomysłu, ale Stefán i Siggi zmienili to i dodali mnóstwo rzeczy. To naprawdę utalentowani goście.

 

Ok, porozmawiajmy teraz o nowej płycie. Mamy mnóstwo pytań.

Georg: Ok, zaczynaj.

 

Jak idzie nagrywanie?

Georg: Powoli.

Orri: Dużo czasu zajęło samo rozpoczęcie, wejście na właściwy bieg.

 

Planowaliście rozpoczęcie nagrywania już od dłuższego czasu, prawda?

Georg: Tak. Musieliśmy to wiele razy odkładać z powodu tras i tego typu rzeczy. Ale w końcu zaczęliśmy nad tym pracować.  Niedobrze tylko, że graliśmy już te piosenki tyle razy, czasami trudno jest ich słuchać.

 

Czy myślicie zatem, że skoro zmęczyliście się już trochę tymi piosenkami, może to mieć wpływ na sposób w jaki je nagrywacie?

Orri: To bardzo możliwe.

Georg: Już je trochę zmieniliśmy, dodaliśmy na przykład do niektórych z nich smyczki. Prawdopodobnie nagramy te ze smyczkami. Wszystkie piosenki mogą się pod koniec znacznie zmienić, na tym właściwie polega proces nagrywania. Pamiętam przynajmniej jedną piosenkę, która drastycznie się zmieniła od czasu gdy ją napisaliśmy.

 

Chodzi ci o "Frysta"?

Georg: Nie. Nigdy właściwie nie skończyliśmy pisania tej piosenki, mimo, że gramy ją już od ponad roku. Zaczęło się jako sam fundament pomysłu, który teraz ewoluował i zmienił się trochę, ale praca nad tym nigdy nie była skończona.

 

Dodaliście do piosenki trochę smyczków i zmieniliście wokal, co myślicie o ostatecznej formie?

Georg: Właściwie to jeszcze nie wiemy, praca nad ta piosenką to proces, który jeszcze się nie skończył. "Frysta" to trochę chaotyczna piosenka, bardzo łatwo źle ją zagrać. Jeśli nam się udaje - jest świetnie, ale zwykle nam się nie udaje, staje się nudna i zbyt długa i nie trafiamy we właściwy nastrój. Ale, jak powiedziałem, wciąż nad tą piosenką pracujemy. Prawdopodobnie jesteśmy już blisko jej ukończenia, smyczki najprawdopodobniej tam będą, ale myślę, że wokal znów się trochę zmieni.

 

Co kryje się za roboczymi tytułami nowych piosenek, na przykład "Njósnavélin" (machina szpiegowska), "Frysta" (pierwszy), "Samskipti" (komunikacja), itp.?

Georg: To są tylko tytuły robocze, nikt nie miał o nich wiedzieć poza nami.

 

Ludzie czasami podkradają setlisty ze sceny, skanują je i przysyłają do nas. Tak się dowiedzieliśmy. Mamy szpiegów na całym świecie.

Georg: (śmiech) Tytuły piosenek powinny zaskakiwać ludzi. Te tytuły robocze są tworzone kiedy piszemy piosenkę i chcemy kontynuować jej ćwiczenie później, więc po prostu szukamy czegoś, żeby ją szybko nazwać. Na przykład nazwaliśmy jedną piosenkę "Vaka" po córce Orri'ego, bo musiał jechać ją odebrać kiedy pisaliśmy piosenkę, więc po prostu nazwaliśmy ja "Vaka". Po prostu coś, dzięki czemu można zapamiętać piosenkę.

Orri: "Samskipti" nazywało się "Samskeyti" (załącznik) dopóki ktoś przypadkowo nie zrobił w niej literówki na setliście. Miała się nazywać "Samskeyti", bo była zaraz po "Frysta".

Georg: Ale nigdy wam nie powiemy co kryje się za "Njósnavélin". To wielki sekret. (obaj śmieją się porozumiewawczo)

 

Napisaliście wiele godzin nowego materiału od czasu wydania "ágatis byrjun", w jaki sposób zdecydowaliście które piosenki trafią na nowy album?

Georg: Myślę, że wszystkie piosenki, które chcemy umieścić na nowej płycie idealnie do siebie pasują.

Orri: Tak, to dziwne.

Georg: Kiedy zaczęliśmy spisywać wszystkie piosenki, które będą na płycie i w przybliżeniu policzyliśmy ich długość, wyszły dokładnie 74 minuty.

 

Więc zdecydowaliście już, które piosenki umieścicie na płycie?

Georg: Tak.

 

Możecie je wymienić?

Georg: (śmiech) Będziecie musieli zaczekać i sami się przekonać. Mogę tylko obiecać, że "The Pop Song" się tam znajdzie.

 

To będzie ostatnia piosenka na płycie, tak?

Orri: Hm, nie koniecznie.

Georg: To może być równie dobrze pierwsza piosenka na płycie. Chociaż to byłby chyba dość niezwykły początek płyty. Ale pewnie, to jest coś o czym musimy niedługo zacząć myśleć, kolejność utworów.

 

Ostatnio media zaczęły zwracać na was uwagę, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, a "ágatis byrjun" pojawiło się na niezliczonych listach najlepiej sprzedających się płyt. Czy to ma jakiś wpływ na tworzenie nowego albumu? Czujecie się teraz bardziej skrępowani?

Georg: Ani trochę. Nie obchodzą nas oczekiwania mediów, stworzymy ten album w formie, jaka nam będzie odpowiadała. Wiemy, że to będzie dobra płyta. Poza tym, czy kontynuacyjne albumy nie są zwykle krytykowane?

 

Jak wam się wydaje, jaka będzie największa różnica pomiędzy "Agaetos byrjun" a następną płytą?

Georg: Ta płyta ciągle się zmienia. Chyba jedyną rzeczą, którą możemy w tym momencie powiedzieć, to że nowa płyta będzie bardziej dojrzała.

 

Producentem będzie znowu Ken Thomas?

Georg: Tak, chociaż on jest raczej technikiem niż producentem. Jest geniuszem przy mixerze.

 

Więc to wy jesteście bardziej zamieszani w obróbkę komputerową niż on?

Georg: Tak, on nie jest tak sprytny jeśli chodzi o komputery.

 

Czy na albumie będzie dużo ingerencji komputera?

Orri: Nie.

Georg: Przynajmniej nie takiej, którą można usłyszeć. Z reszta na "Agaetis Byrjun" też było stosunkowo mało obróbki komputerowej.

 

Naprawdę? Wydawało mi się, że słyszałem na płycie mnóstwo pracy.

Georg: Tak, przy "Agaetis Byrjun" było dużo roboty, ale to była raczej szczegółowa praca mająca na celu poprawienie brzmienia. Chyba jedynym dźwiękiem na całej płycie wygenerowanym przez syntezator jest brzdęk w "Svefn-g-englar".

 

Czy zostało już zadecydowane w jakim języku Jónsi będzie śpiewał na nowej płycie?

Georg: Chyba stanie na tym, że będzie śpiewał po hopelandzku, czyli bez tekstów.

 

Czy myślenie o wokalach, w jakim języku będą itp., jest dla was priorytetem?

Orri: Nie, myślę, że to właściwie jest najmniej ważne.

Georg: Najważniejsze dla nas jest ukończenie fundamentów piosenek i praca nad nimi zanim zaczynamy myśleć o wokalach.

 

Macie już dla tej płyty tytuł?

Georg: Nie.

 

Ok, ostatnie pytanie na temat płyty. Macie jakiekolwiek pojęcie kiedy będzie wydana?

Orri: Spróbujemy skończyć ją w maju. Nie wiemy kiedy potem wytwórnie ją wydadzą.

Georg: Naszym celem jest zupełne ukończenie jej w maju, ale to może nie wypalić. Z jakiegoś powodu nasze cele zwykle opóźniają się o jakieś dwa lata. Kto wie, nowy album może się nie ukazać do roku 2006. Ale może też ukazać się pod koniec następnego lata.

 

Czy możemy wkrótce oczekiwać jakichś koncertów?

Orri: Nie, tej chwili nic nie mamy zaplanowanego.

Georg: Poza koncertem Oðina w Hrafnagaldur w kwietniu, który oczywiście nie jest koncertem Sigur Rós.

Orri: Gramy też dwa razy w lutym w restauracji obok naszego studia , ale to też nie są prawdziwe koncerty, zagramy po prostu te utwory z Steindórem Andersenem, zjemy trochę dobrego jedzenia i się upijemy

 

Więc nie polecilibyście cudzoziemcom przyjazdu do Islandii tylko po to, żeby zobaczyć ten koncert?

Georg: Nie, w żadnym wypadku. Chyba, że chcą przyjechać tylko dla kwaśnego islandzkiego jedzenia.

 

Jak wam się podoba nagrywanie w waszym nowym studio w Mosfellsbær?

Orri: Jest świetne.

Georg: Spełnienie marzeń.

 

Śpicie w Mosfellsbær kiedy pracujecie?

Orri: Nie, po prostu za każdym razem dojeżdżamy z Reykjaviku. Dobrze jest czasami wyjechać z Reykjaviku i zażyć trochę spokoju i ciszy.

Georg: To nie jest szczególnie wygodne - być cały czas w studio, budzić się rano i iść do pracy, a potem nocą iść spać w studio.

Orri: A to się zdarzało.

 

Nastrój waszych płyt różni się nieco od nastroju na koncertach, myśleliście kiedyś o wydaniu płyty live?

Orri: Nie, nigdy o tym nie myśleliśmy.

Georg: Oczywiście planem jest przede wszystkim ukończenie nowej płyty. Ale nigdy nie wiadomo, możemy to później zrobić.

 

Jakiś czas temu ogłosiliście, że tworzy się DVD Sigur Rós, co się stało z tym pomysłem?

Georg: Zdecydowaliśmy na jakiś czas odłożyć ten pomysł. Pojawiło się parę problemów. Poza tym DVD nie jest jednak tak silnym medium, nie wydaje mi się, żeby zbyt wiele osób było tym zainteresowanych.

 

Jakiego typu materiał umieścilibyście na tym DVD?

Georg: Oba nasze teledyski ("Svefn-g-englar" i "Viðrar Vel Til lLoftárása") i może parę rzeczy typu 'powstawanie..'. Może też parę koncertów, tylko kłopot jest ze znalezieniem dobrego nagrania.

 

Nagranie z Montreux Jazz Festival było świetne, widzieliście je?

Orri: Nie, ale pamiętam jak niesamowicie denerwujący byli kamerzyści.

 

Czy to prawda, że chcecie zmienić sigur-ros.com?

Georg: Tak, chcemy zatrudnić dwóch Brytyjczyków, żeby pomogli nam ją kompletnie zmienić. W tej chwili nie ma zbyt dużego przepływu informacji na naszej stronie ponieważ właściwie nikt nad nią nie pracuje. Valli (webmaster sigur-ros.com) ma inną pełnoetatową pracę i nie ma praktycznie czasu na aktualizacje. Zamierzamy tam umieścić link do waszej strony (sigur-ros.co.uk) dla ludzi, którzy szukają informacji, chociaż może umieścimy podstawowe informacje na nowej stronie. Nie mogę dokładnie określić jaka będzie ta strona, ale na pewno będzie minimalistyczna i graficzna, taka strona, którą się fajnie przegląda.

 

Jakie są wasze ulubione kolory?

Georg: Jestem chłopcem, więc moim ulubionym kolorem jest niebieski. Lubię też indygo, to zabawny kolor.

Orri: Ja bym powiedział, że mój ulubiony kolor to zielony.

 

Czy Sigur Rós są religijni?

Orri: Nie, nie wydaje mi się.

Georg: Przynajmniej nie ja.

Orri: Nie, nie jesteśmy zbyt religijni.

 

Wielu ludzi uważa, że wasza muzyka jest uduchowiona i powiązuje ją z Bogiem lub czymś boskim.

Georg: Muzyka może być uduchowiona na wiele sposobów nie związanych z religią. Trudno jest znaleźć słowa na coś takiego.

Orri: O takich rzeczach mówi się, kiedy się jest pijanym.

 

Co jest ostatnio w waszych odtwarzaczach CD?

Orri: Ostatnio kupiłem dwie islandzkie płyty, Sigríður Níelsdóttir i pewien facet, który nazywa się Exos, takie techno. Całkiem fajne.

Georg: Ostatnio nie słucham zbyt dużo muzyki. Niedawno przekopywałem piwnicę w studio i natknąłem się na parę swoich starych płyt. Słuchałem płyty Stiny Nordenstam, na której są same covery, to przyjemna płyta. To chyba ostatnia płyta, której słuchałem.

 

Jak wam się podoba ostatnia płyta Björk?

Georg: Niezbyt dużo jej jeszcze słuchałem. To, co już usłyszałem jest fantastyczne. Ale jeszcze niezbyt ją poznałem.

 

A co myślicie o nowych nagraniach Radiohead, Kid A i Amnesiac?

Orri: Według mnie Kid A było świetną płytą.

Georg: Podobają mi się ich nowe nagrania. Wcześniej słuchałem Kid A i Amnesiac bardzo często, ale jakoś po prostu przestałem ich słuchać. Może nie potrafią trwać, mimo, że są świetnymi płytami.

 

Jesteście dobrymi kucharzami? Macie jakieś ulubione potrawy?

Orri: Tak, w domu to ja zawsze gotuję.

Georg: Ja niestety zupełnie nie jestem dobrym kucharzem. Zamiast tego zmuszam innych, żeby dla mnie gotowali. Mam mnóstwo ulubionych dań, to wszystko zależy od okoliczności. Na przykład kiedy masz kaca, najlepsze jest chili con carne.

 

Czytacie dużo? Macie swoich ulubionych autorów?

Georg: Tak. Mam takie okresy kiedy dużo czytam, na przykład teraz. Myślę, że moim ulubionym autorem był zawsze Paul Auster. Szczególnie lubię "Mr Vertigo". Zawsze też czytałem te małe książeczki z faktami, takie jak "Książka zupełnie bezużytecznych informacji" czy "Niesamowite, ale prawdziwe". Zawsze fajnie jest dowiedzieć się paru bezsensownych drobnostek.

 

Mniej więcej dwa lata temu nagraliście demo, prawda?

Orri: Tak, nagraliśmy trzy piosenki, tylko po to, żeby spróbować je nagrać.

Georg: Chcieliśmy spróbować nagrywania w studio w Anglii i zastanowić się trochę nad tymi piosenkami. Właściwie to zamierzaliśmy zacząć nagrywać płytę już dawno temu, to w pewnym sensie miał być początek płyty. Ale to nie miało być coś przeznaczonego do wydania, to było tylko dla nas. Wynik nie był jednak zachwycający.

Orri: Część była fajna.

Georg: Było w porządku.

 

Bardzo niewiele osób nie wie o "ukrytych" rzeczach na "Agaetis byrjun", na przykład jeśli przyspieszy się "Avalon" do 400% otrzyma się "Starálfur", jeśli "Intro" puści się od tyłu, otrzyma się "Agaetis byrjun", "Starálfur" brzmi tak samo puszczone od tyłu itp..

Georg: To nie są żadne tajemnice, tak po prostu miało być. Nie widzę właściwie celu w mówieniu o tym ludziom. Ma się po prostu pewną swobodę artystyczną, po prostu zrobiliśmy to tak, ja chcieliśmy.

 

Ok, myślę, że to już koniec wywiadu. Chcielibyście coś jeszcze dodać?

Orri: To był naprawdę fajny wywiad.

 

Tak, możliwe, że to był najlepszy wywiad wszechczasów, no nie?

Orri: W sumie, rzeczywiście.

 

 

Tłumaczenie Isobel

Oryginał tekstu www.sigur-ros.com

 Thank you Bjössi!

 

Dodaj komentarz do tego artykułu:

(redakcja sigur-ros.art.pl nie odpowiada za treść umieszczonych komentarzy)

 

 

Twoje imię:
Twój komentarz:

 

 

news : zespół : artykuły : dyskografia : teksty : galeria : media : linki : forum : księga gości : Islandia : autorzy

 

design by Ludio 2004 - Identyfikacja Wizualna