Wywiad Strony Oficjalnej z SR
Byliście ostatnio w Hollywood na premierze filmu Vanilla
Sky. Jak było?
Orri:
Było całkiem fajnie, to tak jak chodzenie do kina - poza
tym, że było mnóstwo gwiazd.
Co
myślicie o filmie?
Georg: Jest całkiem dobry. Muszę go jednak obejrzeć
jeszcze raz, nie pamiętam wszystkiego zbyt dobrze.
Jesteście zadowoleni z tego, w jaki sposób muzyka
została w nim użyta?
Georg: Tak, chyba było w porządku. Chociaż nie wydaje mi
się, żeby Svefn-g-englar zostało użyte zbyt dobrze, nie
wiem właściwie co ta piosenka tam robiła. To było trochę
dziwne. Ale za to Njósnavélin dobrze wypadło w końcowej
scenie.
Mniej więcej w czasie, kiedy film miał swoją premierę,
zagraliście Njósnavélin w amerykańskim talk show 'Craig
Killborn' i wiele osób było zawiedzionych faktem, że
piosenka została ucięta, skrócono ją z 8 do 5 minut. Jak
do tego doszło?
Georg: Też byliśmy zawiedzeni, nie wiedzieliśmy, że
piosenka zostanie w taki sposób ucięta. W przeciwnym
wypadku moglibyśmy ją jakoś sami wcześniej zakończyć.
Więc nie jesteście zbyt zainteresowani ponownym
występowaniem w amerykańskich talk show?
Georg: Nie, to nie jest nasze największe marzenie. Nie
mielibyśmy raczej nic przeciwko występowaniu w
brytyjskim programie, takim jak Jools Holland.
Co
najbardziej wam się podoba w byciu zespołem?
Georg: Nie wiem...
Orri:
Zawsze lubimy robić coś nowego. Po prostu coś tworzyć.
Granie koncertów może być świetne, ale czasem tak nie
jest.
Georg: Wydaje mi się, że najlepszą rzeczą w byciu
zespołem jest bycie zespołem.
Czy
kiedyś zdarzyło się tak, że chcieliście po prostu
zapomnieć o robieniu muzyki i robić coś kompletnie
innego?
Georg: Nie.
Jak wam się wydaje, co byście dzisiaj robili, gdybyście
nie byli muzykami?
Orri:
Prawdopodobnie bylibyśmy ciągle w szkole, studiując
coś...
Jaka jest największa różnica pomiędzy Sigur Rós dzisiaj,
a Sigur Rós 5 lat temu?
Georg: Myślę, że teraz mniej ćwiczymy i piszemy mniej
utworów.
Kiedy więc piszecie nowy materiał?
Orri:
Ostatnio musieliśmy pisać dużo materiału w czasie tras
koncertowych.
Georg:
Nie mamy zbyt wielu okazji do pisania nowego materiału
poza próbami nagłośnienia itp. Ostatnio nie mamy tak
dużo czasu na pisanie nowych rzeczy jak kiedyś. To
trochę trudne.
A
jak wam minęła ostatnia trasa?
Orri:
Było naprawdę ciężko, większość czasu spędzaliśmy
siedząc w autobusie, jeżdżąc przez całą Amerykę.
Przyjemnie było zobaczyć tak dużo, ale wolałbym
podróżować w innych warunkach.
Georg: Tak, było ciężko, bo musieliśmy zagrać bardzo
dużo koncertów w bardzo krótkim czasie. Zagraliśmy 12
koncertów w Ameryce w dwa tygodnie, a odległości
pomiędzy niektórymi miastami były ogromne. Raz
musieliśmy przejechać 1400 mil w półtora dnia, z
Filadelfii do Vancouver, co jest po prostu śmieszne.
Myślę, że najbardziej pamiętną rzeczą z tej trasy jest
to, że była taka nudna. (śmiech)
Orri:
Nic się nie działo. Poza tym, że w Toronto kupiliśmy
skrzydła, to było zabawne. (śmiech) Poza tym to był
całkiem dobry koncert.
Georg: Tak, w Kanadzie się fajnie gra.
Jak
podobało wam się granie w Stanach Zjednoczonych w
porównaniu do innych krajów? Jaka tam była atmosfera?
Orri:
W porządku, chyba.
Georg: To zależy od miasta. To taki duży kraj.
Przez ostatnich kilka lat graliście w niezliczonych
miastach na całym świecie. Z jakich koncertów z
ostatnich dwóch tras byliście najbardziej zadowoleni?
Orri:
Bardzo spodobała mi się Irlandia, kiedy graliśmy w
Belfast i w Dublinie. Japonia również. To niezwykły
kraj.
Georg: Myślę, że Dublin to najwspanialsze miejsce w
jakim graliśmy.
Orri:
Tak, zdecydowanie. Atmosfera tam jest naprawdę świetna.
Georg: Wszystkie nasze koncerty tam były dobre.
Orri:
Kolonia i San Francisco też były całkiem dobre.
Wielu ludzi przysyła do nas e-maile z pytaniami kiedy
przyjedziecie do ich kraju, szczególnie do Australii.
Orri:
W tej chwili nic nie planujemy. Ale chcielibyśmy.
Georg; Nie wiem, kiedy to się stanie. Przypuszczam, że
wtedy, kiedy będziemy mieli ku temu okazję.
Dlaczego podczas ostatniej trasy nie było z wami
kwartetu smyczkowego?
Orri:
Dziewczyny nie mogły pojechać.
Georg: I tak dobrze jest pograć tylko we czwórkę, jako
zespół.
Dlaczego zdecydowaliście się napisać muzykę do
Hrafnagaldur Óðins (Krucza Magia Odina, 800-letni wiersz
islandzki)?
Orri:
To po prostu fajny pomysł. To był pomysł Hilmara (Örn
Hilmarsson),
Jaki będzie ten kawałek?
Georg: Zamierzamy w nim mieć zespół smyczkowy i chór,
prawdopodobnie nie będziemy grać jak zespół. Będziemy
raczej ogólnie uczestniczyć w utworze. Właściwie to
jeszcze do końca nie wiemy, nie skończyliśmy tego
jeszcze, to stopniowo się rozwija.
Czy pisanie tego kawałka i nagrywanie w tym samym czasie
płyty nie jest trudne?
Georg: Tak, to praktycznie niemożliwe.
Czy
pracujecie teraz nad jakimiś innymi, nie-Sigur Rósowymi
projetkami, poza Hrafnagaldur Óðins?
Georg: Właśnie skończyliśmy pisać muzykę do filmu
dokumentalnego o Hlemmur (główny dworzec autobusowy w
Reykjaviku). To było zabawne, to dobry i oświecający
film. Chyba będzie miał swoją premierę na Berlińskim
Festiwalu Filmowym.
Co
myślicie o "post rockowych" zespołach takich jak
Godspeed You! Black Emperor czy Mogwai?
Georg: Myślę, że są w porządku.
Orri:
Nie jestem zbyt wielkim fanem tych zespołów. Chociaż
fajnie jest chodzić na ich koncerty, mają dużo energii.
Georg: Wydaje mi się, że takie zespoły są trochę
nierówne, sporo ich muzyki jest naprawdę świetne, ale
reszta już nie bardzo. Czasami wydaje mi się, że są tak
jakby...
Pretensjonalne?
Georg: Tak. Czasami wydaje się, że za bardzo się
starają. Ale część z tego jest fajna. Nie mogę jednak
powiedzieć, że mam bardzo dużo ich płyt.
Czy
powiedzielibyście, że wasza muzyka podchodzi pod
kategorię "post rocka"? Niektórzy nazywają waszą muzykę
"space rockiem", co o tym myślicie?
Georg: (śmiech)Ludzie mogą wysuwać takie wyjaśnienie
muzyki jakie tylko chcą. My żadnego nie mamy. Naprawdę
nie obchodzi mnie do jakiej kategorii ludzie chcę nas
przypisać, to jest zupełnie bez sensu. Nie mogę
powiedzieć, że nasza muzyka jest podobna do Godspeed
You! Black Emperor czy Mogwai, ale chyba rozumiem
dlaczego ludzie chcą tak mówić.
Wasz teledysk do "Viðrar
Vel Til Loftárása" przyciągnął dużo uwagi, a teraz
został nominowany jako najlepszy teledysk do Islandzkich
Nagród Muzycznych..
Georg: Naprawdę?
Tak, właśnie się dowiedziałem. Skąd przyszedł pomysł na
ten teledysk?
Georg: To bardzo stary pomysł. Jeśli dobrze pamiętam, to
był pomysł ágústa (poprzedni perkusista).
Czy waszym zamierzeniem było zaskoczenie ludzi punktem
kulminacyjnym teledysku?
Georg: Nie, ani trochę. To był po prostu pomysł, który
dobrze brzmiał, więc to zrobiliśmy.
Orri:
To był interesujący zbieg okoliczności - goście, którzy
wyreżyserowali teledysk (Stefán i Siggi z Gus Gus)
pewnego dnia przyszli do Jónsiego z prawie że
identycznym pomysłem na klip, poza tym, że piłkarze byli
dorośli.
Georg: Miał to być mecz Anglia - Niemcy, ale pomysł był
taki sam. Więc wyglądało to na idealną okazję, żeby po
prostu to zrobić. W pewnym sensie zrobiliśmy to według
naszego pomysłu, ale Stefán i Siggi zmienili to i dodali
mnóstwo rzeczy. To naprawdę utalentowani goście.
Ok,
porozmawiajmy teraz o nowej płycie. Mamy mnóstwo pytań.
Georg: Ok, zaczynaj.
Jak
idzie nagrywanie?
Georg: Powoli.
Orri:
Dużo czasu zajęło samo rozpoczęcie, wejście na właściwy
bieg.
Planowaliście rozpoczęcie nagrywania już od dłuższego
czasu, prawda?
Georg: Tak. Musieliśmy to wiele razy odkładać z powodu
tras i tego typu rzeczy. Ale w końcu zaczęliśmy nad tym
pracować. Niedobrze tylko, że graliśmy już te piosenki
tyle razy, czasami trudno jest ich słuchać.
Czy
myślicie zatem, że skoro zmęczyliście się już trochę
tymi piosenkami, może to mieć wpływ na sposób w jaki je
nagrywacie?
Orri:
To bardzo możliwe.
Georg: Już je trochę zmieniliśmy, dodaliśmy na przykład
do niektórych z nich smyczki. Prawdopodobnie nagramy te
ze smyczkami. Wszystkie piosenki mogą się pod koniec
znacznie zmienić, na tym właściwie polega proces
nagrywania. Pamiętam przynajmniej jedną piosenkę, która
drastycznie się zmieniła od czasu gdy ją napisaliśmy.
Chodzi ci o "Frysta"?
Georg: Nie. Nigdy właściwie nie skończyliśmy pisania tej
piosenki, mimo, że gramy ją już od ponad roku. Zaczęło
się jako sam fundament pomysłu, który teraz ewoluował i
zmienił się trochę, ale praca nad tym nigdy nie była
skończona.
Dodaliście do piosenki trochę smyczków i zmieniliście
wokal, co myślicie o ostatecznej formie?
Georg: Właściwie to jeszcze nie wiemy, praca nad ta
piosenką to proces, który jeszcze się nie skończył.
"Frysta" to trochę chaotyczna piosenka, bardzo łatwo źle
ją zagrać. Jeśli nam się udaje - jest świetnie, ale
zwykle nam się nie udaje, staje się nudna i zbyt długa i
nie trafiamy we właściwy nastrój. Ale, jak powiedziałem,
wciąż nad tą piosenką pracujemy. Prawdopodobnie jesteśmy
już blisko jej ukończenia, smyczki najprawdopodobniej
tam będą, ale myślę, że wokal znów się trochę zmieni.
Co
kryje się za roboczymi tytułami nowych piosenek, na
przykład "Njósnavélin" (machina szpiegowska), "Frysta"
(pierwszy), "Samskipti" (komunikacja), itp.?
Georg: To są tylko tytuły robocze, nikt nie miał o nich
wiedzieć poza nami.
Ludzie czasami podkradają setlisty ze sceny, skanują je
i przysyłają do nas. Tak się dowiedzieliśmy. Mamy
szpiegów na całym świecie.
Georg: (śmiech) Tytuły piosenek powinny zaskakiwać
ludzi. Te tytuły robocze są tworzone kiedy piszemy
piosenkę i chcemy kontynuować jej ćwiczenie później,
więc po prostu szukamy czegoś, żeby ją szybko nazwać. Na
przykład nazwaliśmy jedną piosenkę "Vaka" po córce
Orri'ego, bo musiał jechać ją odebrać kiedy pisaliśmy
piosenkę, więc po prostu nazwaliśmy ja "Vaka". Po prostu
coś, dzięki czemu można zapamiętać piosenkę.
Orri:
"Samskipti" nazywało się "Samskeyti" (załącznik) dopóki
ktoś przypadkowo nie zrobił w niej literówki na
setliście. Miała się nazywać "Samskeyti", bo była zaraz
po "Frysta".
Georg: Ale nigdy wam nie powiemy co kryje się za
"Njósnavélin". To wielki sekret. (obaj śmieją się
porozumiewawczo)
Napisaliście wiele godzin nowego materiału od czasu
wydania "ágatis byrjun", w jaki sposób zdecydowaliście
które piosenki trafią na nowy album?
Georg: Myślę, że wszystkie piosenki, które chcemy
umieścić na nowej płycie idealnie do siebie pasują.
Orri:
Tak, to dziwne.
Georg: Kiedy zaczęliśmy spisywać wszystkie piosenki,
które będą na płycie i w przybliżeniu policzyliśmy ich
długość, wyszły dokładnie 74 minuty.
Więc zdecydowaliście już, które piosenki umieścicie na
płycie?
Georg: Tak.
Możecie je wymienić?
Georg: (śmiech) Będziecie musieli zaczekać i sami się
przekonać. Mogę tylko obiecać, że "The Pop Song" się tam
znajdzie.
To
będzie ostatnia piosenka na płycie, tak?
Orri:
Hm, nie koniecznie.
Georg: To może być równie dobrze pierwsza piosenka na
płycie. Chociaż to byłby chyba dość niezwykły początek
płyty. Ale pewnie, to jest coś o czym musimy niedługo
zacząć myśleć, kolejność utworów.
Ostatnio media zaczęły zwracać na was uwagę, szczególnie
w Stanach Zjednoczonych, a "ágatis byrjun" pojawiło się
na niezliczonych listach najlepiej sprzedających się
płyt. Czy to ma jakiś wpływ na
tworzenie nowego albumu?
Czujecie się teraz bardziej skrępowani?
Georg: Ani trochę. Nie obchodzą nas oczekiwania mediów,
stworzymy ten album w formie, jaka nam będzie
odpowiadała. Wiemy, że to będzie dobra płyta. Poza tym,
czy kontynuacyjne albumy nie są zwykle krytykowane?
Jak
wam się wydaje, jaka będzie największa różnica pomiędzy
"Agaetos byrjun" a następną płytą?
Georg: Ta płyta ciągle się zmienia. Chyba jedyną rzeczą,
którą możemy w tym momencie powiedzieć, to że nowa płyta
będzie bardziej dojrzała.
Producentem będzie znowu Ken Thomas?
Georg: Tak, chociaż on jest raczej technikiem niż
producentem. Jest geniuszem przy mixerze.
Więc to wy jesteście bardziej zamieszani w obróbkę
komputerową niż on?
Georg: Tak, on nie jest tak sprytny jeśli chodzi o
komputery.
Czy na albumie będzie dużo ingerencji komputera?
Orri:
Nie.
Georg: Przynajmniej nie takiej, którą można usłyszeć. Z
reszta na "Agaetis Byrjun" też było stosunkowo mało
obróbki komputerowej.
Naprawdę? Wydawało mi się, że słyszałem na płycie
mnóstwo pracy.
Georg: Tak, przy "Agaetis Byrjun" było dużo roboty, ale
to była raczej szczegółowa praca mająca na celu
poprawienie brzmienia. Chyba jedynym dźwiękiem na całej
płycie wygenerowanym przez syntezator jest brzdęk w
"Svefn-g-englar".
Czy zostało już zadecydowane w jakim języku Jónsi będzie
śpiewał na nowej płycie?
Georg: Chyba stanie na tym, że będzie śpiewał po
hopelandzku, czyli bez tekstów.
Czy myślenie o wokalach, w jakim języku będą itp., jest
dla was priorytetem?
Orri:
Nie, myślę, że to właściwie jest najmniej ważne.
Georg: Najważniejsze dla nas jest ukończenie fundamentów
piosenek i praca nad nimi zanim zaczynamy myśleć o
wokalach.
Macie już dla tej płyty tytuł?
Georg: Nie.
Ok, ostatnie pytanie na temat płyty. Macie jakiekolwiek
pojęcie kiedy będzie wydana?
Orri:
Spróbujemy skończyć ją w maju. Nie wiemy kiedy potem
wytwórnie ją wydadzą.
Georg:
Naszym celem jest zupełne ukończenie jej w maju, ale to
może nie wypalić. Z jakiegoś powodu nasze cele zwykle
opóźniają się o jakieś dwa lata. Kto wie, nowy album
może się nie ukazać do roku 2006. Ale może też ukazać
się pod koniec następnego lata.
Czy możemy wkrótce oczekiwać jakichś koncertów?
Orri:
Nie, tej chwili nic nie mamy zaplanowanego.
Georg: Poza koncertem Oðina w Hrafnagaldur w kwietniu,
który oczywiście nie jest koncertem Sigur Rós.
Orri:
Gramy też dwa razy w lutym w restauracji obok naszego
studia , ale to też nie są prawdziwe koncerty, zagramy
po prostu te utwory z Steindórem Andersenem, zjemy
trochę dobrego jedzenia i się upijemy
Więc nie polecilibyście cudzoziemcom przyjazdu do
Islandii tylko po to, żeby zobaczyć ten koncert?
Georg: Nie, w żadnym wypadku. Chyba, że chcą przyjechać
tylko dla kwaśnego islandzkiego jedzenia.
Jak wam się podoba nagrywanie w waszym nowym studio w
Mosfellsbær?
Orri:
Jest świetne.
Georg: Spełnienie marzeń.
Śpicie w Mosfellsbær kiedy pracujecie?
Orri:
Nie, po prostu za każdym razem dojeżdżamy z Reykjaviku.
Dobrze jest czasami wyjechać z Reykjaviku i zażyć trochę
spokoju i ciszy.
Georg: To nie jest szczególnie wygodne - być cały czas w
studio, budzić się rano i iść do pracy, a potem nocą iść
spać w studio.
Orri:
A to się zdarzało.
Nastrój waszych płyt różni się nieco od nastroju na
koncertach, myśleliście kiedyś o wydaniu płyty live?
Orri:
Nie, nigdy o tym nie myśleliśmy.
Georg: Oczywiście planem jest przede wszystkim
ukończenie nowej płyty. Ale nigdy nie wiadomo, możemy to
później zrobić.
Jakiś czas temu ogłosiliście, że tworzy się DVD Sigur
Rós, co się stało z tym pomysłem?
Georg: Zdecydowaliśmy na jakiś czas odłożyć ten pomysł.
Pojawiło się parę problemów. Poza tym DVD nie jest
jednak tak silnym medium, nie wydaje mi się, żeby zbyt
wiele osób było tym zainteresowanych.
Jakiego typu materiał umieścilibyście na tym DVD?
Georg: Oba nasze teledyski ("Svefn-g-englar" i "Viðrar
Vel Til lLoftárása") i może parę rzeczy typu
'powstawanie..'. Może też parę koncertów, tylko kłopot
jest ze znalezieniem dobrego nagrania.
Nagranie z Montreux Jazz Festival było świetne,
widzieliście je?
Orri:
Nie, ale pamiętam jak niesamowicie denerwujący byli
kamerzyści.
Czy
to prawda, że chcecie zmienić sigur-ros.com?
Georg: Tak, chcemy zatrudnić dwóch Brytyjczyków, żeby
pomogli nam ją kompletnie zmienić. W tej chwili nie ma
zbyt dużego przepływu informacji na naszej stronie
ponieważ właściwie nikt nad nią nie pracuje. Valli
(webmaster sigur-ros.com) ma inną pełnoetatową pracę i
nie ma praktycznie czasu na aktualizacje. Zamierzamy tam
umieścić link do waszej strony (sigur-ros.co.uk) dla
ludzi, którzy szukają informacji, chociaż może umieścimy
podstawowe informacje na nowej stronie. Nie mogę
dokładnie określić jaka będzie ta strona, ale na pewno
będzie minimalistyczna i graficzna, taka strona, którą
się fajnie przegląda.
Jakie są wasze ulubione kolory?
Georg: Jestem chłopcem, więc moim ulubionym kolorem jest
niebieski. Lubię też indygo, to zabawny kolor.
Orri:
Ja bym powiedział, że mój ulubiony kolor to zielony.
Czy Sigur Rós są religijni?
Orri:
Nie, nie wydaje mi się.
Georg: Przynajmniej nie ja.
Orri:
Nie, nie jesteśmy zbyt religijni.
Wielu ludzi uważa, że wasza muzyka jest uduchowiona i
powiązuje ją z Bogiem lub czymś boskim.
Georg: Muzyka może być uduchowiona na wiele sposobów nie
związanych z religią. Trudno jest znaleźć słowa na coś
takiego.
Orri:
O takich rzeczach mówi się, kiedy się jest pijanym.
Co
jest ostatnio w waszych odtwarzaczach CD?
Orri:
Ostatnio kupiłem dwie islandzkie płyty, Sigríður
Níelsdóttir i pewien facet, który nazywa się Exos, takie
techno. Całkiem fajne.
Georg: Ostatnio nie słucham zbyt dużo muzyki. Niedawno
przekopywałem piwnicę w studio i natknąłem się na parę
swoich starych płyt. Słuchałem płyty Stiny Nordenstam,
na której są same covery, to przyjemna płyta. To chyba
ostatnia płyta, której słuchałem.
Jak wam się podoba ostatnia płyta Björk?
Georg: Niezbyt dużo jej jeszcze słuchałem. To, co już
usłyszałem jest fantastyczne. Ale jeszcze niezbyt ją
poznałem.
A
co myślicie o nowych nagraniach Radiohead, Kid A i
Amnesiac?
Orri:
Według mnie Kid A było świetną płytą.
Georg: Podobają mi się ich nowe nagrania. Wcześniej
słuchałem Kid A i Amnesiac bardzo często, ale jakoś po
prostu przestałem ich słuchać. Może nie potrafią trwać,
mimo, że są świetnymi płytami.
Jesteście dobrymi kucharzami? Macie jakieś ulubione
potrawy?
Orri:
Tak, w domu to ja zawsze gotuję.
Georg: Ja niestety zupełnie nie jestem dobrym kucharzem.
Zamiast tego zmuszam innych, żeby dla mnie gotowali. Mam
mnóstwo ulubionych dań, to wszystko zależy od
okoliczności. Na przykład kiedy masz kaca, najlepsze
jest chili con carne.
Czytacie dużo? Macie swoich ulubionych autorów?
Georg: Tak. Mam takie okresy kiedy dużo czytam, na
przykład teraz. Myślę, że moim ulubionym autorem był
zawsze Paul Auster. Szczególnie lubię "Mr Vertigo".
Zawsze też czytałem te małe książeczki z faktami, takie
jak "Książka zupełnie bezużytecznych informacji" czy
"Niesamowite, ale prawdziwe". Zawsze fajnie jest
dowiedzieć się paru bezsensownych drobnostek.
Mniej więcej dwa lata temu nagraliście demo, prawda?
Orri:
Tak, nagraliśmy trzy piosenki, tylko po to, żeby
spróbować je nagrać.
Georg: Chcieliśmy spróbować nagrywania w studio w Anglii
i zastanowić się trochę nad tymi piosenkami. Właściwie
to zamierzaliśmy zacząć nagrywać płytę już dawno temu,
to w pewnym sensie miał być początek płyty. Ale to nie
miało być coś przeznaczonego do wydania, to było tylko
dla nas. Wynik nie był jednak zachwycający.
Orri:
Część była fajna.
Georg: Było w porządku.
Bardzo niewiele osób nie wie o "ukrytych" rzeczach na "Agaetis
byrjun", na przykład jeśli przyspieszy się "Avalon" do
400% otrzyma się "Starálfur", jeśli "Intro" puści się od
tyłu, otrzyma się "Agaetis byrjun", "Starálfur" brzmi
tak samo puszczone od tyłu itp..
Georg: To nie są żadne tajemnice, tak po prostu miało
być. Nie widzę właściwie celu w mówieniu o tym ludziom.
Ma się po prostu pewną swobodę artystyczną, po prostu
zrobiliśmy to tak, ja chcieliśmy.
Ok, myślę, że to już koniec wywiadu. Chcielibyście coś
jeszcze dodać?
Orri:
To był naprawdę fajny wywiad.
Tak, możliwe, że to był najlepszy wywiad wszechczasów,
no nie?
Orri:
W sumie, rzeczywiście.
Tłumaczenie
Isobel
Oryginał tekstu
www.sigur-ros.com
Thank
you Bjössi!