Niektórzy z Was pewnie już mieli okazję przeczytać
wywiad, który przeprowadzili z zespołem uczestnicy
shortcutowej (www.shortcut.pl)
wyprawy do Berlina, 20 marzec 2003, którą również
przeżyłam, ANNA SZYMLA (Życie Częstochowy) i RAFAŁ
GRODEK (Wirtualna Polska) , jednak, z pewnością
znajdzie się jeszcze ktoś, kto nie przeczytał tego
interesującego wywiadu, napełniającego nas wielkim
optymizmem w kwestii przyjazdu Sigur Rós do Polski, mimo
iż było to w 2003 roku, nadal mamy nadzieje, ze zespół w
końcu odwiedzi nasz kraj.
Troje dziennikarzy i
przedstawicielka BMG Polska, ot i cała reprezentacja
Polski, która 20 lutego stawiła się przed koncertem pod
salą Areny, aby porozmawiać z muzykami Sigur Rós.
Niezwykle energiczna menadżerka zespołu, Jody
wprowadziła nas na tyły Areny. Powiedziano nam, że na
wywiad będziemy mieli 20 minut, w rzeczywistości czas
ten wydłużył się niemalże dwukrotnie.
Znaleźliśmy się w sporym
pomieszczeniu, z sofą, wieszakiem, krzesłami, okrągłym
stolikiem i chłodziarką, która strasznie hałasowała,
dopóki nie została wyłączona z kontaktu. Tandemowi
„Życie Częstochowy – Wirtualna Polska” do rozmowy został
przydzielony Kjartan. Oficjalnie zajmuje w zespole
funkcję klawiszowca, ale podobnie jak pozostali koledzy
jest multiinstrumentalistą. Do pokoju, w którym
czekaliśmy wszedł nieco speszony, jakby nie
przyzwyczajony do udzielania wywiadów, zakłopotany
sytuacją, w której się znalazł. Później okazało się, że
ten drobny, niewysoki mężczyzna ma wiele do powiedzenia
na temat ostatniej płyty Sigur Ros, na temat nagrań
koncertowych, mp3 i wielu innych spraw. Po kurtuazyjnych
uprzejmościach rozpoczęliśmy rozmowę. Oto obszerne jej
fragmenty.
Od wielu lat gracie na koncertach materiał z
ostatniej płyty, „( )” (krążek wydany w 2002 roku –
przyp.autor). Czy chcieliście najpierw sprawdzić jaka
jest reakcja ludzi na te utwory, a dopiero później
zdecydować, które z nich trafią na album?
Nie. Tak się po prostu stało. „Agaetis Byrjun” został
wydany w Islandii w 1999 roku, a wiec dawno temu. Tuż po
wydaniu tej płyty zaczęliśmy pisać kolejne utwory, a
ponieważ szybko znudziły się nam kawałki z „Agaetis
Byrjun” chcieliśmy grać na koncertach też nowe numery.
Jednak mieliście okazję obserwować reakcje
publiczności. Które utwory podobają im się bardziej, a
które mniej ? Czy na tej podstawie decydować czy
umieszczać je na płycie, czy też nie.
Nie, nie dokonywaliśmy wyboru piosenek w ten sposób.
Wszystkie utwory, które piszemy trafiają na płyty. No,
może nie wszystkie, ale jeśli któryś zostaje odrzucony,
to tylko dlatego, że my go nie chcemy, a nie dlatego, że
nie podoba się publiczności.
Dlaczego zdecydowaliście się na wydanie płyty, bez
tytułu, bez tekstów, bez żadnych informacji w
książeczce? Czy był to zwykły marketingowych chwyt, czy
może miało to głębsze znaczenie?
Nie, to nie był chwyt marketingowy. Z punktu widzenia
rynku to nie było rozsądne posunięcie, ponieważ kiedy
radiostacje grają nasze kawałki, co zdarza się bardzo
rzadko, nie wiedzą jak je zapowiedzieć, poza tym, że to
Sigur Ros. Ale tak naprawdę to nie jest istotne. Powód
był bardzo prosty. Przede wszystkim nie mieliśmy słów do
piosenek. Na „Agaetis Byrjun” napisaliśmy teksty na
krótko przed nagraniem wokali. Pomyśleliśmy wtedy „no
przecież musimy mieć jakieś teksty, ponieważ trzeba mieć
teksty”, a wiec napisaliśmy je i zrobiliśmy to najlepiej
jak potrafiliśmy. Jednak przy ostatniej płycie zdaliśmy
sobie sprawę, że głos Jonsiego brzmi naprawdę dobrze sam
w sobie, bez słów, a więc postanowiliśmy tak to
zostawić. W ten sposób na „( )” nie ma żadnych tekstów (Jonsi
śpiewa w wymyślonym przez siebie języku hoplandzkim –
przyp.autor). Później pomyśleliśmy, że skoro piosenki
nie mają słów i tak naprawdę nie mówią o niczym
szczególnym, nie ma sensu nadawać im tytułów itd. itd.
To była naturalna kolej rzeczy. Nie planowaliśmy tego,
niektóre rzeczy po prostu się dzieją.
Przed wydaniem „( )” chodziły pogłoski, że
zamierzacie nagrać płytę po angielsku. Czy to prawda?
Uważam, że nagranie płyty po angielsku byłoby
nieszczere. Angielski nie jest naszym językiem
ojczystym. Nawet teraz, w czasie wywiadu, mam trudności
z wysłowieniem się, z powiedzeniem dokładnie tego co
chcę powiedzieć, a co dopiero na płycie. To po prosty
nie byłoby prawdziwe
Większość zespołów pragnie być doceniona nie tylko ze
względu na ich muzykę, lecz również na teksty. Nie
uważasz, że teksty są równie istotne jak muzyka?
Oczywiście nie na ostatnim albumie (śmiech), ale na „Agaetis
Byrjun” teksty były bardzo istotne. Chcieliśmy za ich
pośrednictwem przekazać coś ważnego i myślę, że nam się
to udało. Jednak na „( )” sama muzyka jest wystarczająco
silna, aby przemawiać bez słów. Ludzie mogą doświadczać
całej palety doznań jedynie słuchając utworów, mogą je
interpretować na swój indywidualny sposób i to jest w
tym wszystkim najwspanialsze. Chociaż tak właściwie, tak
samo było z „Agaetis byrjun”, bo przecież nikt nie
rozumiał tekstów (śmiech).
Niektóre z piosenek Sigur Ros trafiły na ścieżki
dźwiękowe do filmów (Vanilla Sky, Angels of the Univers)
Czy myśleliście o napisaniu muzyki filmowej?
Nawet to zrobiliśmy. Napisaliśmy muzykę do filmu
dokumentalnego o pewnym niezwykłym miejscu w Islandii.
Właśnie wydaliśmy płytę -„Hlemmur”. Muzyka, która się na
niej znalazła różni się od tego co tworzyliśmy
dotychczas. Nie ma tam grania smyczkiem na gitarze, jest
natomiast znacznie więcej elektroniki.
Czy fakt, że pochodzicie z Islandii miał wpływ na
waszą twórczość? Zgodzisz się, że miejsce, gdzie
mieszkamy, gdzie jesteśmy wychowywani w dużym stopniu
oddziałuje na nas?
Zdecydowanie tak. To, że jesteśmy z Islandii ma odbicie
w naszej muzyce. Środowisko, nie tylko jako przyroda,
lecz wszystko to co nas otacza: ludzie, których
spotykamy; książki, które czytamy; miejsca, rzeczy,
które oglądamy codziennie - to wszystko ma nas wpływ. To
czy wyglądając przez okno widzisz ogromny mur, blok, czy
widzisz ocean oddziałuje na ciebie. Kiedy mieszkasz
wiele lat w tym samym miejscu, musi to mieć na ciebie
jakiś wpływ. Po prostu musi.
Niedawno, podczas koncertu w Islandii Coldplay,
wykonał jeden z waszych utworów („Svevn-g-englar”). Czy
miałeś okazję go słyszeć?
Nie
A co myślisz o coverach waszych piosenek?
Myślę, że Chris (Martin, wokalista Coldplay – przyp.aut.)
odśpiewał po prostu „tju tju” po jednej ze swoich
piosenek (śmiech). Nie wydaje mi się, żeby wykonał cały
„Svevn-G-Englar”. Był w Islandii, podobało mu się tam,
podobał mu się utwór. Uważam, że to było bardzo miłe z
jego strony.
Czy uważacie się za zespół popowy, czy może raczej za
część sceny niezależnej, za grupę grającą muzykę
alternatywną?
Przede wszystkim staramy się nie szufladkować naszej
twórczości, jednak w gruncie rzeczy gramy bardzo prosta,
popową muzykę. Serio. Po prostu sposób w jaki tworzymy,
interpretujemy utwory jest nieco inny. Gdyby wziąć do
ręki zwykłą gitarę, spokojnie można na niej zagrać
wszystkie piosenki Sigur Ros. Jesteśmy popowym zespołem,
ale bez całej tej otoczki. Nie interesują nas sława i
pieniądze. Nie udzielamy wielu wywiadów, nie trafiamy
często na okładki czasopism. Sadzę, że znajdujemy się
gdzieś pomiędzy popem, a alternatywą.
Macie wiele nagrań w wersjach live. Czy w związku z
tym zastanawiacie się nad wydawnictwem koncertowym?
Myśleliśmy o tym, ale ostatnio nie poruszaliśmy tego
tematu. Fajnie by było zrobić coś takiego, jednak
większość materiału „na żywo”, który istnieje to mp3,
lub koncerty nagrane przez publiczność. Nie są to
nagrania dobrej jakości. Poza tym trudno jest wybrać
jedną wersję, z której każdy z nas będzie zadowolony.
Na stronie www.sigur-ros.co.uk, a znajduje się
obszerna sekcja „download” z muzyką do ściągania. Co
sądzisz o wymianie plików mp3 wśród inetrnautów?
Myślę, że wymiana plików pomiędzy internautami to dobra
rzecz. Ludzie dowiedzieli się o Sigur Ros i naszej
muzyce, właśnie dzięki stronom internetowym i mp3. To
nam bardzo pomogło przy promocji „Agaetis Byrjun”.
Często odwiedzam tę stronę i mp3 są tam dość
regularnie aktualizowane.
Tak, ale my tego nie kontrolujemy. To jest strona
robiona przez fanów. My mamy swoją: www.sigurros.com,
ale nie uważam, żeby była zbyt dobra. Natomiast, bardzo
podoba mi się ta, o której wspomniałeś. Ale wracając do
wymiany plików, ludzie nadal chcą mieć płyty, chcą
trzymać coś w rękach, coś co jest ładnie wydane, co ma
piękną okładkę, coś co mogą mieć na własność. Dlatego
właśnie nie obawiam się, że mp3 wyprą tradycyjne
nośniki.
Poza muzyką, koncertami macie też swoje prywatne
życie. Obserwujecie co się dzieje na świecie. Czy jako
zespół angażujecie się w sprawy polityczne? Jakie jest
wasze stanowisko w stosunku do wojny z Irakiem?
Każdy z naszej czwórki jest innym człowiekiem. Mamy
różne poglądy na pewne sprawy, ale w niektórych
kwestiach całkowicie się ze sobą zgadzamy. I tak też
uważamy, że wojna z Irakiem to kompletna bzdura
bezsensowna.
Czy macie w planach koncerty w Polsce?
Bardzo chcielibyśmy przyjechać do Polski. Jesteśmy już
znudzeni ciągłymi koncertowaniem w tych samych krajach,
w tych samych miejscach, spotykaniem tych samych ludzi
(śmiech). Ponieważ cała oprawa i realizacja koncertu,
łącznie z transportem jest bardzo kosztowna, myśleliśmy,
żeby ewentualnie wyjechać tylko we czwórkę i zrobić
wszystko samemu. Sporo o tym ostatnio rozmawialiśmy.
Chcemy odwiedzić zarówno Polskę, jak i wschodnią część
Europy, ale jeszcze nic nie zostało ustalone.
Autorzy wywiadu składają
serdeczne podziękowania dla firmy BMG za zorganizowanie
wywiadu, a w szczególności dla Bożeny Haim za opiekę w
Berlinie oraz dla Arkadiusza Ponikowskiego za pomoc
merytoryczną. A ja dziękuję Ani za nadesłanie wywiadu.
Alexcure