|
svefn-g-englar
ég er
kominn aftur
inn í þig
það er svo gott að vera hér
en stoppa stutt við
ég flýt um í neðarsjávar hýði
á hóteli
beintengdur við rafmagnstöfluna
og nærist
tjú tjú
en biðin gerir mig leiðan
brot hættan sparka frá mér
og kall á - verð að fara - hjálp
ég spring út og friðurinn í loft upp
baðaður nýju ljósi
ég græt og ég græt - aftengdur
ónýttur heili settur á brjóst
og mataður af svefn-g-englum |
|
anioły
chodzące we śnie
jestem już
z powrotem
w tobie
dlatego
tak przytulnie mi tutaj
choć nie
zatrzymam się na długo
dryfuję w
podwodnej łupince
w hotelu
podpięty
do źródła prądu
i odżywiam
się
tju tju
oczekiwanie zasmuca mnie,
wyrzucam z
siebie mą kruchość
i wołam –
muszę wyjść – pomocy
wybucham i
spokój znika
skąpany w
nowym świetle
płaczę i
płaczę – alem rozłączony
nienaruszony umysł karmiony piersią,
a karmiony
przez lunatyczne anioły |
|
starálfur
blá
nótt yfir himininn
blá nótt yfir mér
horf-inn út um gluggann
minn með hendur
faldar undir kinn
hugsum daginn minn
í dag og í gær
blá náttfötin klæða mig í
beint upp í rúm
breiði mjúku sængina
loka augunum
ég fel hausinn minn undir sæng
starir á mig lítill álfur
hleypur að mér en hreyfist ekki
úr stað – sjálfur
starálfur
opna augun
stírurnar úr
teygi mig og tel (hvort ég sé ekki)
kominn aftur og alltalltílæ
samt vantar eitthvað
eins og alla vegginna |
|
przyglądający się elf
błękitna
noc ponad niebem
błękitna
noc nade mną
zniknąłem
przez okno me
z dłońmi
schowanymi
pod policzkiem
myślę o
swym dniu
dzisiejszym i wczorajszym
ubrany w
niebieska piżamę
zmykam
prosto do łóżka
naciągam
miękkie nakrycia
zamykam
oczy
chowam
głowę pod pierzynę
malutki
elf gapi się na mnie
podbiega
do mnie, ale sam się nie rusza
przyglądający się elf
otworzył
mi oczy
i obudził
mnie ze snu
przeciągnąłem się i sprawdziłem (czy wszystko mam)
powróciłem
do starej pozycji, bo wszystko było dobrze
jednak
wciąż czegoś brakowało
jak gdyby
wszystkich ścian |
|
flugufrelsarinn
hamagangur, ég þusti niður að læknum, bjargvættur
ég gerði skip tilbúið og fór með litla bæn því ég vaR
hræddur
sólin skein og lækurinn seytlaði
sóley - sóley flugurnar drepast
en í dag á ég að bjarga sem flestum flugum
með spotta í skip ég er með í hvorri hendi - ákveðinn
ég kasta þeim út í hylinn og reyni að hala flugurnar inn
áður en seiðin ná til þar sem þær
berjast við strauminn og vatnið
þannig líður dagurinn
sjálfur kominn um borð, var farinn að berjast við
bæjarlækinn sem hafði þegar deytt svo margar
ég næ ekki andanum og þyngist við hverja öldu
mér vantar kraftaverk því ég er að drukkna syndir
ég reyni að komast um borð
ég dreg í land og bjarga því sjálfum mér aftur á bakkann
á heitan stein ég legg mig og læt mig þorna aftur
ég kasta mér út í hylinn og reyni að hala flugurnar inn áður
en seiðin ná til þeirra þar sem þær
berjast
við strauminn og vatnið
gustur, allur rennblautur
frakkur finnur hvernig báturinn er kominn og mesta straumnum
og landið smám saman nálgaðist
hann er bæði um borð í sjó og landi bjargandi flugunum sem
farast hér
þó sér
í lagi sjálfum sér
eilíft stríð og hvergi friður
en það verður einhver að fórna sér
dagarnir eru langir |
|
wybawca
much
eksplozja,
popędziłem nad potok jako zbawiciel
przygotowałem statek, zmówiłem modlitwę, gdyż byłem pełen
obawy
gwiazda
dnia rozbłysła, a strumień płynął
jaskry –
jaskry muchy wymierają
lecz dziś
jestem tu by ocalić muchy, tyle ile jest to możliwe
na statku,
zdeterminowany, w obu dłoniach dzierżę liny
wyrzucam
je w głębinę rzecznego koryta i usiłuję ocalić muchy przed
głodnym łososiem
w miejscu,
gdzie również walczą o życie z prądem rzeki i wodą
w świetle
dnia
najwyższy
czas powrócić na pokład,
sam
zaczynam tracić oddech w walce z falami,
potrzebuję
cudu, by zatopić grzechy
miotam
się, by nie wypaść za burtę, by dobić do brzegu i ocalić też
siebie
leżę na
ciepłej, przybrzeżnej, skale i pozwalam jej osuszyć me ciało
wyrzucam
siebie w głębinę rzecznego koryta i usiłuję ocalić muchy
przed głodnym łososiem
w miejscu,
gdzie również walczą o życie z prądem rzeki i wodą
powiew
wiatru przeszywa mą przemoczoną jaźń
wybawca
ośmiela się, gdy czuje jak najsilniejszy nurt swobodzi jego
łódź, a brzeg stopniowo przybliża się
stąpa
jednocześnie po rzeki brzegu i dosięga morza głębin, ratuje
muchy skazane tu na śmierć
zbawia
samego siebie
toczy
się odwieczna wojna bez krzty pokoju
lecz musi
się ktoś poświecić
dni są
długie
|
|
ný
batterí
heftur með
gaddavír í kjaftinum sem blæðir mig
læstur er lokaður inn í búri
dýr nakinn ber á mig
og bankar upp á frelsari
ótaminn setur í ný batterí
og hleður á ný
og hleður á ný
og hleður á ný
og hleður á ný
við tætum tryllt af stað
út í óvissuna þar
til að við rústum öllu og reisum aftur
aftur á ný
aftur á ný
aftur á ný
aftur á bak þar sem við ríðum
aftur með gaddavír
sem rífur upp gamalt gróið sár
er orðinn ryðguð sál
rafmagnið búið
mig langar að skera
og rista sjálfan mig á hol
en þori það ekki
frekar slekk ég á mér
aleinn á ný
|
|
nowe
baterie
drut kolczasty
wpleciony w moje krwawiące usta
zamykając mnie w klatce...
nagie zwierzęta kąsają mnie
i zbawiciel puka do drzwi...
nieustraszony wkłada nowe baterie
i ładuje je jeszcze raz... jeszcze raz...
i jeszcze raz... jeszcze raz...
i jeszcze raz...
przeciwstawieni
w nieświadomości
dopóki nie zniszczymy wszystkiego
i nie zapanujemy nad tym...
jeszcze raz... jeszcze raz...
i jeszcze raz...
ponownie w głębi ducha
gdzie znęcamy się nad sobą...
ponownie kolce drutu w moich ustach
rozpruwające stare, zaleczone rany...
rdza zżera moją duszę...
elektryczność zanikła...
chcę się odciąć...
ćwiartować siebie uśmiercić...
jednak brak mi odwagi...
najlepiej będzie gdy się wyłączę...
znów jestem sam
|
|
hjartað
hamast (bamm bamm bamm)
hjartað
hamast
eins og alltaf
en nú úr takt við tímann
týndur og gleymdur heima hjá mér
alveg að springa í gegnum nefið
sný upp á sveitta sængina
stari á ryðið sem vex á mér
étur sig inní skelina
ég stend upp mig svimar
það molnar af mér
ég fer um á fótum
geng fram hjá mér
klæði mig nakinn
og fer svo úr
vakinn en sofinn
sef ekki dúr
hjartað stoppar
hreyfist ekki
kem gangráð fyrir
(sem ég kingi og fel)
finn startkapal
(og kveiki í mér)
sé allt tvöfallt
(tvöfallt svart)
kerfisbilun
(heilinn neitar)
held áfram að leita
óstjórnandi
(upplýsingar)
þarf aftur að mata
(mata mig)
tala upphátt og ferðast inni í mér leita
ég leita af lífi um stund
ég stóð í stað
með von að vin ég vinn upp smá tíma
leita
að ágætis byrjun
en verð að vonbrigðum |
|
serce
wali (bam bam bam)
serce wali
jak zawsze
lecz tym razem w niezgodzie z rytmem czasu
zagubiony i zapomniany o krok od eksplozji przez nos
odwracam się ku zapoconym kołdrom
gapię się na rdzę, która obrastam,
która zamienia się w skorupę
wstaję, kręci mi się w głowie
rozpadam się
okręcam się na stopach
mijam się
oblekam się w nagość
i rozbieram ją
obudzony ale kładący się do snu
nie śpię ani trochę
serce zatrzymuje się
nie rusza się
wkładam stymulator serca
(który połykam i ukrywam)
znajduję włącznik
(włączam się)
widzę wszystko podwójnie
(podwójnie czarno)
błąd systemu
(mózg odmawia)
w dalszym ciągu szukam
niekontrolowanej
(kolejnej informacja)
muszę nakarmić
(nakarmić się sam)
mówię na głos i podróżuję wewnątrz siebie
poszukując
szukam życia, przez chwilę
stałem na swoim miejscu
z
nadzieją, przyjaciółką, przeżyłem trochę czasu
poszukuję dobrego początku
lecz on, okazuje się jedynie rozczarowaniem |
|
viđrar vel til loftárása
ég læt mig
líða áfram
í gegnum hausinn
hugsa hálfa leið
afturábak
sé sjálfan mig syngja fagnaðarerindið
sem við sömdum saman
við áttum okkur draum
áttum allt
við riðum heimsendi
við riðum leitandi
klifruðum skýjakljúfa
sem síðar sprungu upp
friðurinn úti
ég lek jafnvægi
dett niður
alger þögn
ekkert svar
en það besta sem guð hefur skapað
er nýr dagur |
|
dobra pogoda
na nalot powietrzny
ślizgam się do przodu
przez głowę
myślę w połowie drogi
do tyłu
widzę siebie jak śpiewam ewangelię,
którą napisaliśmy razem
nawiedził nas sen,
że mieliśmy wszystko
pojechaliśmy na końca świata
poszukując
wspięliśmy się na drapacze chmur,
które później eksplodowały,
skończył się pokój
tracę równowagę,
upadam
zupełna cisza
brak odpowiedzi
jednak najlepszą rzeczą jaką stworzył bóg
jest nowy dzień |
|
ágætis
byrjun
bjartar
vonir rætast
er við göngum bæinn
brosum og hlæjum glaðir
vinátta og þreyta mætast
höldum upp á daginn
og fögnum tveggja ára bið
fjarlægur draumur fæðist
borðum og drekkum saddir
og borgum fyrir okkur
með því sem við eigum í dag
setjumst niður spenntir
hlustum á sjálfa okkur slá
í takt við tónlistina
það virðist enginn hlusta
þetta er allt öðruvísi
við lifðum í öðrum heimi
þar sem vorum aldrei ósýnileg
nokkrum dögum síðar
við tölum saman á ný
en hljóðið var ekki gott
við vorum sammála um það
sammála um flesta hluti
við munum gera betur næst
þetta er ágætis byrjun |
|
dobry
początek
jasne nadzieje spełniają się
gdy zmierzamy ku centrum miasta
uśmiechając się i śmiejąc radośnie
przyjaźń z wyczerpaniem zderzają się
świętujemy dzień
dwuletnie oczekiwanie
narodziło się odległe marzenie
jemy i pijemy do syta
i płacimy za siebie
z wszystkim, co mamy na ten dzień
zasiadamy,
podekscytowani
słuchamy się jak gramy do rytmu muzyki
zdaje się nikt nie słucha
to jest całkowicie inne
żyliśmy w innym świecie,
w którym nigdy nie byliśmy niewidzialni
kilka dni później
znów rozmawialiśmy ze sobą
lecz nie brzmiało to dobrze
zgadzaliśmy się wszyscy
zgadzaliśmy się w większości spraw
będziemy lepsi następnym razem
jest to dobry początek |