Newsy! historia grupy itp artykuły, wywiady, relacje płyty i płytki teksty i tlumaczenia zdjęcia, fotografie, widoczki niezbędnik fana fajnie odwiedzić dyskusje, wywody, rozmowy zostaw ślad wyspa, klimaty, przepisy, tradycje my Strona startowa

Ágætis Byrjun

 

Dobry początek

 

svefn-g-englar

ég er kominn aftur
inn í þig
það er svo gott að vera hér
en stoppa stutt við
ég flýt um í neðarsjávar hýði
á hóteli
beintengdur við rafmagnstöfluna
og nærist
tjú tjú
en biðin gerir mig leiðan
brot hættan sparka frá mér
og kall á - verð að fara - hjálp
ég spring út og friðurinn í loft upp
baðaður nýju ljósi
ég græt og ég græt - aftengdur
ónýttur heili settur á brjóst
og mataður af svefn-g-englum

 

anioły chodzące we śnie

jestem już z powrotem

w tobie

dlatego tak przytulnie mi tutaj

choć nie zatrzymam się na długo

dryfuję w podwodnej łupince

w hotelu

podpięty do źródła prądu

i odżywiam się

tju tju

oczekiwanie zasmuca mnie,

wyrzucam z siebie mą kruchość

i wołam – muszę wyjść – pomocy

wybucham i spokój znika

skąpany w nowym świetle

płaczę i płaczę – alem rozłączony

nienaruszony umysł karmiony piersią,

a karmiony przez lunatyczne anioły

starálfur

blá nótt yfir himininn
blá nótt yfir mér
horf-inn út um gluggann
minn með hendur
faldar undir kinn
hugsum daginn minn
í dag og í gær
blá náttfötin klæða mig í
beint upp í rúm
breiði mjúku sængina
loka augunum
ég fel hausinn minn undir sæng
starir á mig lítill álfur
hleypur að mér en hreyfist ekki
úr stað – sjálfur
starálfur
opna augun
stírurnar úr
teygi mig og tel (hvort ég sé ekki)
kominn aftur og alltalltílæ
samt vantar eitthvað
eins og alla vegginna

 

przyglądający się elf

błękitna noc ponad niebem

błękitna noc nade mną

zniknąłem przez okno me

z dłońmi

schowanymi pod policzkiem

myślę o swym dniu

dzisiejszym i wczorajszym

ubrany w niebieska piżamę

zmykam prosto do łóżka

naciągam miękkie nakrycia

zamykam oczy

chowam głowę pod pierzynę

malutki elf gapi się na mnie

podbiega do mnie, ale sam się nie rusza

przyglądający się elf

otworzył mi oczy

i obudził mnie ze snu

przeciągnąłem się i sprawdziłem (czy wszystko mam)

powróciłem do starej pozycji, bo wszystko było dobrze

jednak wciąż czegoś brakowało

jak gdyby wszystkich ścian

flugufrelsarinn

 

hamagangur, ég þusti niður að læknum, bjargvættur
ég gerði skip tilbúið og fór með litla bæn því ég vaR hræddur
sólin skein og lækurinn seytlaði
sóley - sóley flugurnar drepast
en í dag á ég að bjarga sem flestum flugum
með spotta í skip ég er með í hvorri hendi - ákveðinn
ég kasta þeim út í hylinn og reyni að hala flugurnar inn áður en seiðin ná til þar sem þær

berjast við strauminn og vatnið
þannig líður dagurinn
sjálfur kominn um borð, var farinn að berjast við bæjarlækinn sem hafði þegar deytt svo margar
ég næ ekki andanum og þyngist við hverja öldu
mér vantar kraftaverk því ég er að drukkna syndir
ég reyni að komast um borð
ég dreg í land og bjarga því sjálfum mér aftur á bakkann
á heitan stein ég legg mig og læt mig þorna aftur
ég kasta mér út í hylinn og reyni að hala flugurnar inn áður en seiðin ná til þeirra þar sem þær

berjast við strauminn og vatnið
gustur, allur rennblautur
frakkur finnur hvernig báturinn er kominn og mesta straumnum og landið smám saman nálgaðist
hann er bæði um borð í sjó og landi bjargandi flugunum sem farast hér

þó sér í lagi sjálfum sér
eilíft stríð og hvergi friður
en það verður einhver að fórna sér
dagarnir eru langir

 

wybawca much

 

eksplozja, popędziłem nad potok  jako zbawiciel

przygotowałem statek, zmówiłem modlitwę, gdyż byłem pełen obawy

gwiazda dnia rozbłysła, a strumień płynął

jaskry – jaskry muchy wymierają

lecz dziś jestem tu by ocalić muchy,  tyle ile jest to możliwe

na statku, zdeterminowany,  w obu dłoniach dzierżę liny

wyrzucam je w głębinę rzecznego koryta i usiłuję ocalić muchy przed głodnym łososiem

w miejscu, gdzie również walczą o życie z prądem rzeki i wodą

w świetle dnia

najwyższy czas powrócić na pokład,

sam zaczynam tracić oddech w walce z falami,

potrzebuję cudu, by zatopić grzechy

miotam się, by nie wypaść za burtę, by dobić do brzegu i ocalić też siebie

leżę na ciepłej, przybrzeżnej, skale i pozwalam jej osuszyć me ciało

wyrzucam siebie w głębinę rzecznego koryta i usiłuję ocalić muchy przed głodnym łososiem

w miejscu, gdzie również walczą o życie z prądem rzeki i wodą

powiew wiatru przeszywa mą przemoczoną jaźń

wybawca ośmiela się, gdy czuje jak najsilniejszy nurt swobodzi jego łódź,  a brzeg stopniowo przybliża się

stąpa jednocześnie po rzeki brzegu i dosięga morza głębin, ratuje muchy skazane tu na śmierć

zbawia samego siebie

toczy się odwieczna wojna bez krzty pokoju

lecz musi się ktoś poświecić

dni są długie

ný batterí

heftur með gaddavír í kjaftinum sem blæðir mig
læstur er lokaður inn í búri
dýr nakinn ber á mig
og bankar upp á frelsari
ótaminn setur í ný batterí
og hleður á ný
og hleður á ný
og hleður á ný
og hleður á ný
við tætum tryllt af stað
út í óvissuna þar
til að við rústum öllu og reisum aftur
aftur á ný
aftur á ný
aftur á ný
aftur á bak þar sem við ríðum
aftur með gaddavír
sem rífur upp gamalt gróið sár
er orðinn ryðguð sál
rafmagnið búið
mig langar að skera
og rista sjálfan mig á hol
en þori það ekki
frekar slekk ég á mér
aleinn á ný

 

nowe baterie
drut kolczasty
wpleciony w moje krwawiące usta
zamykając mnie w klatce...
nagie zwierzęta kąsają mnie
i zbawiciel puka do drzwi...
nieustraszony wkłada nowe baterie
i ładuje je jeszcze raz... jeszcze raz...
i jeszcze raz... jeszcze raz...
i jeszcze raz...
przeciwstawieni
w nieświadomości
dopóki nie zniszczymy wszystkiego
i nie zapanujemy nad tym...
jeszcze raz... jeszcze raz...
i jeszcze raz...
ponownie w głębi ducha
gdzie znęcamy się nad sobą...
ponownie kolce drutu w moich ustach
rozpruwające stare, zaleczone rany...
rdza zżera moją duszę...
elektryczność zanikła...
chcę się odciąć...
ćwiartować siebie uśmiercić...
jednak brak mi odwagi...
najlepiej będzie gdy się wyłączę...
znów jestem sam

hjartað hamast (bamm bamm bamm)

hjartað hamast
eins og alltaf
en nú úr takt við tímann
týndur og gleymdur heima hjá mér
alveg að springa í gegnum nefið
sný upp á sveitta sængina
stari á ryðið sem vex á mér
étur sig inní skelina
ég stend upp mig svimar
það molnar af mér
ég fer um á fótum
geng fram hjá mér
klæði mig nakinn
og fer svo úr
vakinn en sofinn
sef ekki dúr
hjartað stoppar
hreyfist ekki
kem gangráð fyrir
(sem ég kingi og fel)
finn startkapal
(og kveiki í mér)
sé allt tvöfallt
(tvöfallt svart)
kerfisbilun
(heilinn neitar)
held áfram að leita
óstjórnandi
(upplýsingar)
þarf aftur að mata
(mata mig)
tala upphátt og ferðast inni í mér leita
ég leita af lífi um stund
ég stóð í stað
með von að vin ég vinn upp smá tíma

leita að ágætis byrjun
en verð að vonbrigðum

 

serce wali (bam bam bam)

serce wali

jak zawsze

lecz tym razem w niezgodzie z rytmem czasu

zagubiony i zapomniany o  krok od eksplozji przez nos

odwracam się ku zapoconym kołdrom

gapię się na rdzę, która obrastam,

która zamienia się w skorupę

wstaję, kręci mi się w głowie

rozpadam się

okręcam się na stopach

mijam się

oblekam się w nagość

i rozbieram ją

obudzony ale kładący się do snu

nie śpię ani trochę

serce zatrzymuje się

nie rusza się

wkładam stymulator serca

(który połykam i ukrywam)

znajduję włącznik

(włączam się)

widzę wszystko podwójnie

(podwójnie czarno)

błąd systemu

(mózg odmawia)

w dalszym ciągu szukam

niekontrolowanej

(kolejnej informacja)

muszę nakarmić

(nakarmić się sam)

mówię na głos i podróżuję wewnątrz siebie

poszukując

szukam życia, przez chwilę

stałem na swoim miejscu

z nadzieją, przyjaciółką, przeżyłem trochę czasu

poszukuję dobrego początku

lecz on, okazuje się jedynie rozczarowaniem

viđrar vel til loftárása

ég læt mig líða áfram
í gegnum hausinn
hugsa hálfa leið
afturábak
sé sjálfan mig syngja fagnaðarerindið
sem við sömdum saman
við áttum okkur draum
áttum allt
við riðum heimsendi
við riðum leitandi
klifruðum skýjakljúfa
sem síðar sprungu upp
friðurinn úti
ég lek jafnvægi
dett niður
alger þögn
ekkert svar
en það besta sem guð hefur skapað
er nýr dagur

 

dobra pogoda na nalot powietrzny
ślizgam się do przodu
przez głowę
myślę w połowie drogi
do tyłu
widzę siebie jak śpiewam ewangelię,
którą napisaliśmy razem
nawiedził nas sen,
że mieliśmy wszystko
pojechaliśmy na końca świata
poszukując
wspięliśmy się na drapacze chmur,
które później eksplodowały,
skończył się pokój
tracę równowagę,
upadam
zupełna cisza
brak odpowiedzi
jednak najlepszą rzeczą jaką stworzył bóg
jest nowy dzień

ágætis byrjun

bjartar vonir rætast
er við göngum bæinn
brosum og hlæjum glaðir
vinátta og þreyta mætast
höldum upp á daginn
og fögnum tveggja ára bið
fjarlægur draumur fæðist
borðum og drekkum saddir
og borgum fyrir okkur
með því sem við eigum í dag
setjumst niður spenntir
hlustum á sjálfa okkur slá
í takt við tónlistina
það virðist enginn hlusta
þetta er allt öðruvísi
við lifðum í öðrum heimi
þar sem vorum aldrei ósýnileg
nokkrum dögum síðar
við tölum saman á ný
en hljóðið var ekki gott
við vorum sammála um það
sammála um flesta hluti
við munum gera betur næst
þetta er ágætis byrjun

 

dobry początek

jasne nadzieje spełniają się

gdy zmierzamy ku centrum miasta

uśmiechając się i śmiejąc radośnie

przyjaźń z wyczerpaniem zderzają się

świętujemy dzień

dwuletnie oczekiwanie

narodziło się odległe marzenie

jemy i pijemy do syta

i płacimy za siebie

z wszystkim, co mamy na ten dzień

zasiadamy,

podekscytowani

słuchamy się jak gramy do rytmu muzyki

zdaje się nikt nie słucha

to  jest całkowicie inne

żyliśmy w innym świecie,

w którym nigdy nie byliśmy niewidzialni

kilka dni później

znów rozmawialiśmy ze sobą

lecz nie brzmiało to dobrze

zgadzaliśmy się wszyscy

zgadzaliśmy się w większości spraw

będziemy lepsi następnym razem

jest to dobry początek

 
  ég gaf ykkur von sem varð að vonbrigðum.. þetta er ágætis byrjun

dałem ci nadzieję, która stała się rozczarowaniem ... to jest dobry początek

 

Tłumaczenie z angielskiego : Alexcure

 

 

Takk...

Ágætis Byrjun

Von

Englar Alheimsins 

 

 

 

 

news : zespół : artykuły : dyskografia : teksty : galeria : media : linki : forum : księga gości : Islandia : autorzy

 

Lu©2004